P90194177_highRes kopia

Adam Małysz w swojej karierze mierzył się z różnymi siłami natury. Kiedy skakał na nartach musiał zdawać sobie sprawę z konsekwencji wywoływanych przez podmuchy wiatru, a także odczytywać zmieniające się warunki atmosferyczne po opadach śniegu. Podczas rajdów zmaga się z palącym słońcem i pustynnym piaskiem. Jednak nigdy wcześniej, jego przeciwnikiem nie była woda. Teraz przyszła pora, by zmierzyć się z tym żywiołem. Razem z pilotem MINI – Xavierem Panseri wybrał się na Dolny Śląsk, by stanąć oko w oko z bystrą wodą…

P90194175_highRes kopia

Lubachów na Dolnym Śląsku – to tu rozegrał się nietypowy pojedynek, o którym od dawna myślał Adam Małysz. Sportowiec, który nigdy nie bał się wyzwań, tym razem postanowił przetestować swoje umiejętności w warunkach, z jakimi wcześniej nie miał okazji się skonfrontować. Rajdowe przejazdy zakończone przeprawą przez rwący strumień – taki był plan mistrza z Wisły. Do realizacji odważnego pomysłu zaprosił pilota Xaviera Panseri, który jak sam przyznaje „zgodził się po 15 sekundach namysłu”.

P90194178_highRes kopia

Poszukiwanie idealnej lokalizacji – spektakularnej i wymagającej pod kątem sportowym – rozpoczęło się już rok temu. Małysz dopiero niedawno zmienił swój samochód rajdowy, dlatego ważne było dla niego przetestowanie MINI w warunkach rajdowych. Odcinki specjalne, które otaczają Jezioro Bystrzyckie, okazały się dobrym prologiem przed dalszą częścią wyzwania. Wskazówki Francuza zaprowadziły kierowcę pod blisko 100-letnią zaporę wodną. O ile początkowo bohaterowie byli pewni swoich szans w starciu z żywiołem, to nagle otwierająca się tama wywołała u nich niemały popłoch. Szybko się zorientowali, że nie bez przyczyny rzeka, która dopływa do jeziora nosi nazwę Bystrzyca.

P90194174_highRes kopia

„Naszym zadaniem była ucieczka przed zalaniem wodą. Tempo, z jakim przyrastał jej poziom pod kołami samochodu, było bardzo wartkie. Dodatkowo, jechaliśmy po nierównym, pełnym kamieni dnie kanału, dlatego była to poważna próba zawieszenia dla MINI. Wcześniej nie jeździłem po takim terenie” – mówił Małysz, nie szczędząc komplementów pod adresem Panseri.

P90194176_highRes kopia

„To bardzo dobry pilot. Pomimo różnic językowych, bardzo dobrze dogadujemy się z Xavierem. Podczas naszych startów dyktuje mi po angielsku, tu umówiliśmy się, że będzie mógł mówić tylko po polsku. Wywoływało to wiele zabawnych sytuacji, ale i stanowiło dodatkową trudność. Wiedzieliśmy, że za naszymi plecami jest potężna ilość wody. Kluczowe więc było szybkie wydostanie się z kanału na coraz bardziej grząski brzeg. Dzięki Xavierowi udało nam się szczęśliwie zakończyć tę przygodę”.

P90194173_highRes kopia

O emocje podczas oryginalnego pojedynku nie obawiał się Piotr Stachura, z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej we Wrocławiu. RZGW na co dzień realizuje zadania związane z utrzymywaniem wód i urządzeń wodnych, administrując wodami należącymi do Skarbu Państwa. Jednak podobnie, jak Małysz i Panseri nie boją się śmiałych zadań:

Zobacz również:   Kultowy Nissan z rajdu Paryż-Dakar 1987 wraca na Saharę

Adam Malysz - Action

„Kiedy dowiedzieliśmy się o pomyśle Adama, od razu byliśmy gotowi wesprzeć jego realizację, choć było to trudne przedsięwzięcie. Najpierw braliśmy pod uwagę Wrocław – Jaz Bartoszowice i Kanał Powodziowy, bo Orzeł z Wisły miał ścigać się z Odrą. Jednak Odra – mimo, że znacznie większa niż rzeka Bystrzyca – okazała się mniej groźna dla załogi rajdowej, a że Adam lubi wyzwania to wspólnie znaleźliśmy inną lokalizację, która przyniosła wiele sportowych wrażeń!” – podsumował Piotr Stachura, rzecznik prasowy Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej we Wrocławiu.

Adam Malysz - Action

Całe przedsięwzięcie było możliwe dzięki perfekcyjnej współpracy Tauron Ekoenergia z RZGW Wrocław, które wspólnymi siłami pozwoliły zapanować nad żywiołem i wcielić pomysł w życie.

Leave a Reply