TEST Kia Picanto 1,0 MPI 66 KM L Business Line

Zawsze chciałem mieć drugą generację Kii Picanto. I stało się! Miałem okazje przetestować Kie Picanto z mocarnym 😉 silnikiem 1,0 MPI o mocy 66 KM w ciekawej wersji wyposażenia Business Line bazującej na wersji wyposażenia L. Ale dlaczego chciałem mieć Kie Picanto? Otóż, jest to jeden z pierwszych samochodów pozwalających rozpocząć karierę wyścigową młodym kierowcom. Widziałem jak potencjalni następcy Kubicy walczyli na torze, tymi podrasowanymi samochodami cywilnymi. Podstawowy zestaw startowy zaczynał się od około 50 tys. zł, w świecie sportów motorowych to grosze. Jak sport, to również styl. Może to oczywiste ale nie zawsze cywilne auto wygląda jak jej sportowy odpowiednik. Przy zakupie liczy się też rozsądek, a w tym przypadku cena jest kusząca. Przypuszczam, że gdyby Fiat sprzedawał własne Picanto jako model 500, ceny zaczynałyby się od 40 tysięcy zł a nie 33200 zł.

Kia Picanto 1.0 MPI Business Line fot. Piotr Majka
Kia Picanto 1.0 MPI Business Line fot. Piotr Majka

Zacznijmy od początku.

Nazwa wywodzi się od francuskiego słowa picquant, co w wolnym tłumaczeniu oznacza mający własny charakter. Tak! Picanto ma swój charakter. Pomimo, że ma młodszego i większego bliźniaka i10 to nie pomylisz go z żadnym innym modelem. Picanto to konstrukcja jednobryłowa jednak zauważalna jest jego wysoko położona krótka maska. Z niej wystają duże reflektory przednie. Pomiędzy światłami jak każda Kia ma grill w kształcie tygrysiego nosa. Poniżej w pasie przedniego zderzaka mamy duży podzielony na dwie części wlot powietrza i ogromne światła do jazdy dziennej wykonanych w technologii halogenowej.

Kia Picanto 1.0 MPI Business Line fot. Piotr Majka
Kia Picanto 1.0 MPI Business Line fot. Piotr Majka

Od przedniego nadkola po tylne światła biegnie ostra krawędź nadająca dynamiki Picanto. Linia krawędzi samochodu jak i okien idzie do góry.  Klamki zostały tak wkomponowane by nie zaburzały temu charakternemu samochodowi stylu. Miejskie autko postawiono na 15 calowych felgach, których faktura przypomina te, znane ze sportowych wersji Alfy Romeo. Dzięki nim Picanto wygląda jeszcze bardziej dynamicznie.

Kia Picanto 1.0 MPI Business Line fot. Piotr Majka
Kia Picanto 1.0 MPI Business Line fot. Piotr Majka

Tył auta nie jest już ułożony tak harmonijnie jak cała reszta. Tylna duża szyba jest położona niżej od linii bocznej samochodu. Ogniwem spajającym tylną część samochodu z resztą są tylne światła zakrzywione ku dołowi. Przypominają one trochę bumerang. Ostra krawędź samochodu schodzi się z załamaniem świateł, a krótsza, górna część światła kończy się na dolnej części tylnej szyby. Masywności tylnej części auta dodaje muskularnie wyglądający tylny zderzak, w którym zostały umieszczone światła przeciwmgłowe i świtała cofania.

Kia Picanto 1.0 MPI Business Line fot. Piotr Majka
Kia Picanto 1.0 MPI Business Line fot. Piotr Majka

Wnętrze Picanto

Wnętrze auta jest ładne i proste w obsłudze ale nie jest mdłe. Deska rozdzielcza została wykonana z dobrej jakości, twardego tworzywa o przyjemnej dla dłoni fakturze. W sumie czego się spodziewać po tanim przedstawicielu segmentu A? Ważniejsze są cechy takie jak wytrzymałość, odporność na zadrapania czy łatwość zachowania czystości wnętrza. Na środku deski rozdzielczej mamy właściwie dwa panele obsługi, które są skierowane pod niewielkim kątem w stronę kierowcy. Pierwszy to radio z Bluetooth, USB oraz Aux. Poniżej mamy panel jednostrefowej automatycznej klimatyzacji. Po lewej stronie kierowcy mamy przyciski funkcyjne do wyłączania systemu Start/Stop czy włączania podgrzewania kierownicy. Pomiędzy fotelami znajdziemy nawet przyciski podgrzewania przednich foteli. WOW, takie bajery w klasie A, jestem w szoku. Przydałaby się jeszcze podgrzewana przednia szyba i zimy się nie boję. 😉

Kia Picanto 1.0 MPI Business Line fot. Piotr Majka
Kia Picanto 1.0 MPI Business Line fot. Piotr Majka

Dwuramienna kierownica spogląda na nas radośnie. Jej uśmiech jest tak szczery, że już zapomniałem że możemy ją regulować aby w jednej płaszczyźnie – wysokość. Kierownica jest również pokryta skórą i podgrzewana. Nie tylko można precyzyjnie sterować pojazdem ale także zmieniać ustawienia radia i komputera pokładowego. Za kierownicą znajdziemy cztery analogowe wskaźniki. Oprócz prędkościomierza i obrotomierza który wcale nie jest oczywisty w tej klasie pojazdów, mamy do dyspozycji wskaźnik temperatury silnika i pojemności baku. Pod prędkościomierzem mamy mały komputer, który pokazuje podstawowe informacje takie jak przejechany dystans, szacowany zasięg na baku, średnie spalanie ale także pokazuje temperaturę na zewnątrz samochodu. Proste, łatwe i czytelne.

Kia Picanto 1.0 MPI Business Line fot. Piotr Majka
Kia Picanto 1.0 MPI Business Line fot. Piotr Majka

Radio możemy obsługiwać na trzy sposoby, z panelu radia, z kierownicy lub głosowo. Pierwsze dwa sposoby są proste i łatwe, jednak trzeci będzie wymagał poznania komend na które nasza asystentka będzie reagowała. Niestety nagłośnienie tego auta jest przeciętne, a próby poprawienia dźwięku na niewiele się zdają. Cieszy, jednak możliwość połączenia telefonu przez Bluetooth który możliwy nam rozmowę przez telefon przez wbudowany system głośnomówiący, ratując od drogich mandatów.

Kia Picanto 1.0 MPI Business Line fot. Piotr Majka
Kia Picanto 1.0 MPI Business Line fot. Piotr Majka

Panel sterowania automatycznej klimatyzacji składa się z siedmiu przycisków oraz dwóch pokręteł. Pokrętłami oczywiście sterujemy temperaturą oraz siłą nadmuchu. Co ciekawe producent zastąpił jednym przyciskiem „MODE” możlwiość wyboru wysokości nadmuchu klimatyzacji. Wciskając jeden guzik na wyświetlaczu będzie widniało czy nadmuch będzie „dmuchał” nam w twarz, klatkę piersiową czy na nogi. Temperaturę można regulować z dokładnością do połowy stopnia Celsjusza, a wydajność klimatyzacji oceniam na zadowalającą.

Kia Picanto 1.0 MPI Business Line fot. Piotr Majka
Kia Picanto 1.0 MPI Business Line fot. Piotr Majka

Kierowca raczej bez trudu znajdzie tą właściwą pozycję za kierownicą, miejsca nad głową myślę że będzie wystarczająca dla osób o wzroście nawet 195 cm. Fotel przedni możemy regulować również na wysokość więc brak regulacji położenia kierownicy na długość nie powinna sprawić problemów. Fotele są tak wyprofilowane by podróż była wygodna, a trzymanie boczne wystarczająca do utrzymywania ciała na ostrzejszych zakrętach. Rozczarowujący może być fakt braku miękkiego wykonania podłokietnika w boczkach drzwi. Całe szczęście producent nie zapomniał o kieszeniach w boczkach drzwiowych i konsoli centralnej. Schowek pod konsolą centralną pełni dwie funkcję, na co dzień może być korytkiem dla telefonów, portfeli czy innych rzeczy ale gdy będziemy pili napój wystarczy nacisnąć mały guziczek, nastąpi pstryk i pojawia się w tym obrotowy uchwyt na napój.

Kia Picanto 1.0 MPI Business Line fot. Piotr Majka
Kia Picanto 1.0 MPI Business Line fot. Piotr Majka

Miejsca w drugim rzędzie jest niewiele, osoba o wzroście 185 cm ledwo zmieści się za sobą, kolana będą się wbijały się wtedy w fotel. Jednak miejsca nad głową będzie duży zapas. Jest to raczej miejsce dla dzieci, niż dla dorosłych pasażerów.

Zobacz również:   [TEST] 2012 Kia Optima XL 1,7 CRDi 136 KM
Kia Picanto 1.0 MPI Business Line fot. Piotr Majka
Kia Picanto 1.0 MPI Business Line fot. Piotr Majka

Mini bagażnik

Producent chwali się, że w stosunku do poprzednika bagażnik urósł o 70 l i wynosi 200 l. Jednak porównując z konkurencją to około 50 l za mało. Rodziny szukające pojemnego samochodu raczej nie zachwyci małe korytko które z trudem zmieści większe zakupy. Jednak dla osób, które są zainteresowane Picanto z innych względów, problemu z bagażnikiem nie zauważą ;), bądź złożą tylne oparcia zwiększając pojemność bagażnika.   Osoby szukające praktycznych udogodnień w bagażniku znajdą jeden haczyk na zakupy.

Kia Picanto 1.0 MPI Business Line fot. Piotr Majka
Kia Picanto 1.0 MPI Business Line fot. Piotr Majka

Serduszko mogło być mocniejsze

O ile wygląd Kii jest waleczny, serce prezentowanej Kii jest już bardziej ospałe. Testowana wersja z podstawowym silnikiem 1.0 MPI o pojemności 998 cm3 osiąga 66 KM przy 5500 obr./min, a moment obrotowy 95 Nm osiąga przy 3500 obr./min. Niestety, jeśli chcemy jechać w miarę dynamicznie i nie odstawać od innych aut w ruchu jest konieczność wkręcania trzy cylindrowego silnika ponad 3500 obr./min. Dobrze, że krótko zestopniowana skrzynia działa sprawnie oraz precyzyjnie i pozwala kierowcy natychmiastowo reagować na sytuacje na drodze. Jazda ze stałą prędkością 120 km/h to konieczność jazdy na 5 biegu z prędkością obrotową wynoszącą 3500 obr./min. Okazuje się, że przy tej prędkości obrotowej nasze ucho będzie słyszało lekkie terkotanie tego trzycylindrowca. Wyciszenie auta jest na dobrym poziomie, a wibrowanie tego specyficznego silnika jest mało zauważalne. Będziemy mogli je odczuć jedynie na postojach.

Kia Picanto 1.0 MPI Business Line fot. Piotr Majka
Kia Picanto 1.0 MPI Business Line fot. Piotr Majka

Zużycie paliwa podczas docierania się silnika wynosiło w mieście od 6,6 l w trybie ekonomicznym, a podczas normalnej jazdy będzie wahało się pomiędzy 7 a 8 l w zależności od długości odcinka i innych wypadkowych na drodze. Podczas podróży pozamiejskich spalanie będzie wahało się pomiędzy 5,2-5,7 l/100 km. Na drogach ekspresowych podróż ze stałą prędkością będzie nas kosztowała 7 l/100 km. Wszystkie pomiary spalania były dokonywane z włączoną klimatyzacją.

Kia Picanto 1.0 MPI Business Line fot. Piotr Majka
Kia Picanto 1.0 MPI Business Line fot. Piotr Majka

Zawieszenie to praktycznie kopia tego co dostaniemy w Hyundaiu i10. Oba auta prowadzą się pewnie i sprężyście. Oczywiście podczas jazdy autostradą mogą być odczuwalne podmuchy wiatru, a pokonywanie nierówności poprzecznych dokuczliwe ale to zasługa krótkiego rozstawu osi. W warunkach miejskich każdego ucieszy mała średnica zawracania wynosząca 9,8 m – manewrowanie nim po parkingu to bajka.

Kia Picanto 1.0 MPI Business Line fot. Piotr Majka
Kia Picanto 1.0 MPI Business Line fot. Piotr Majka

Podsumowanie testu Kia Picanto

Reasumując, gdybym miał wybierać Kie Picanto wybrałbym wersję Business Line. Zastanowiłbym się czy nie dokupić Plusa, czyli nawigacji i tempomatu, właściwie na tym ostatnim najbardziej mi zależało. Wybór silnika dla mnie jest oczywisty, wybrałbym dużo bardziej elastyczny silnik 1,2 MPI o mocy 85 KM. Mieliśmy okazję testować i10 z mocniejszym silnikiem i 1,2 MPI bije słabszego brata na głowę a spalanie jest mniejsze bo nie trzeba tak wkręcać silnika w obroty. Testowana wersja kosztuje 44000 zł z mocniejszym silnikiem jest zaledwie 2500 zł droższa.

Test Kia Picanto

1 KOMENTARZ

Dodaj komentarz