Ford jest marką, która od lat oferuje w swojej gamie auta o sportowym charakterze. Nawet w dzisiejszych, trudnych czasach Ford tworzy auta, w których zawiera swoje sportowe dziedzictwo. Nasz Focus został stworzony przez dział Ford Performance i…Niby Focus ST to hot hatch, a jednak nasz jest kombi. Niby jest sportowy, a pod maską drzemie Diesel. Takie połączenie nie wydaje się być dobrym, a przynajmniej ciekawym połączeniem. Nic bardziej mylnego. Bynajmniej nie jest to pierwszy ST Diesel w historii Forda.

Niewprawne oko nawet nie dostrzeże różnicy między ST z benzyną, a Dieslem pod maską. Głównie rozpoznamy je jedynie w tylnej części auta, gdzie benzynowa wersja otrzymała podwójny wydech po obu stronach, natomiast wydech Diesla jest znacznie skromniejszy i znacznie cichszy. Do wyboru mamy ponadto dwie wersje wyposażenia ST2 oraz ST3 różniące się poziomem wyposażenia, które można i tak dowolnie doposażyć w konfiguracji.

Focus ST robi naprawdę dobre pierwsze wrażenie. Jest zadziorny i ma agresywne linie tak jak na auto sportowe przystało. Jest jedno ale. Niemal identycznie wygląda Focus w wersji ST-Line, którego możemy kupić trochę taniej. I jeśli komuś zależy jedynie na wyglądzie to w sumie nie musi decydować się na wersję sportową. Z drugiej strony jest to krzywdzące dla tych, którzy chcą się wyróżnić. I tą różnicę zauważymy przede wszystkim w kształcie felg czy emblematach. Kosmetyczne różnice są też w kształcie grilla. Focus ST robi jednak pozytywne wrażenie nawet w nadwoziu kombi, co nie jest takie łatwe.

Ford daje nam wybór. A to nie zawsze jest codziennością. Możemy zdecydować się na prawdziwe ST z benzynowym, turbodoładowanym Ecoboostem o pojemności 2.3 litra i mocą 280 KM, a także z trochę słabszym Dieslem EcoBlue o pojemności 2.0 litra i mocą 190 KM. Decydując się jak w naszym przypadku na drugi wariant niestety o bulgoczącym wydechu i rasowym dźwięku możemy zapomnieć, ale wersja z silnikiem wysokoprężnym ma swoje asy w rękawie (o nich za chwilę). 

Najpierw trochę danych. Przyspieszenie do setki wynosi 7,7 sekundy. Prędkość maksymalna to 220 km/h. Parametry nie są aż tak imponujące jak w wersji benzynowej, ale w trakcie jazdy nie będziemy narzekać na dynamikę. W wersji z Dieslem możemy mieć tylko sześciostopniowego manuala, ale ta skrzynia jest nietypowa jak na silnik wysokoprężny. Jest zestopniowana bardzo długo, a silnik lubi być wkręcany na trochę większe obroty. Sama precyzja skrzyni również zasługuje na pochwałę. Skoki są krótkie i precyzyjne. Decyzja o tym, który bieg mamy obecnie wrzucić jest intuicyjna.

Najważniejszą cechą tego wariantu jest jednak – a jakże by inaczej – ekonomia. Mimo dobrych osiągów Focus ST EcoBlue jest niesamowicie oszczędny. Trzeba się nieźle gimnastykować aby zużycie paliwa przekroczyło ponad 9 litrów, a na trasie jest to niemal niemożliwe. No dobra, wszystko jest możliwe, ale użytkując ten samochód nawet z ciężką nogą zużycie paliwa jest zaskakująco niskie. Gdy będziemy bardziej oszczędni wtedy na trasie można zejść poniżej 5 litrów, na autostradzie Focus ST zużywa 6,3 litra, a w mieście około 7 litrów. Focus potrzebuje jeszcze płynu AdBlue.

Kolejną zaletą Focusa ST jest prowadzenie. Zawieszenie jest zestrojone kapitalnie, a zostało doposażone w pakiet Performance (5000 zł). Auto prowadzi się pewnie, a w skrajnych przypadkach potrafi nawet w sposób kontrolowany zarzucić delikatnie swoim tyłem. Wspomaganie kierownicy jest bardzo twarde, więc po dłuższej zabawie mogą nas boleć nieco ręce, ale tego właśnie spodziewam się od sportowego auta. Pakiet zwiększa też szybkość reakcji na naciśnięcie gazu, a do opcji wizualnych dodaje czerwone zaciski hamulców. Oczywiście tracimy nieco na komforcie, ale zawieszenie nie jest sztywne jak deska, a więc wybicie zębów na dziurach nam nie grozi.

We wnętrzu jest trochę mniej szalenie. Projekt deski rozdzielczej jest schludny i poukładany. Nie ma miejsca na zbytnie finezje. Króluje tu modny od pewnego czasu wystający ekran multimediów, a pod nim mamy klasyczny panel klimatyzacji, za co Fordowi należą się szczególne podziękowania. Jest to po prostu najwygodniejsze rozwiązanie. W wersji ST otrzymamy dodatkowo grubą, mięsistą, skórzaną kierownicę, która bardzo dobrze leży w dłoni oraz wstawki imitujące włókno węglowe. Nie lubię takich imitacji, ale w tym przypadku nie wyglądają bynajmniej tandetnie, więc jestem w stanie je zaakceptować. Brakuje na szczęście błyszczących plastików na kierownicy i przyciskach, zamiast nich mamy tradycyjne, matowe o dobrej jakości. Zachowanie czystości w aucie będzie o wiele łatwiejsze, a elementy są odporniejsze na zarysowania.

Focus jest autem niskim, a kubełkowe fotele Recaro tylko potęgują te wrażenia. Siedzi się nisko, a fotele zapewniają bardzo dobre trzymanie boczne. Boczki foteli otulają ciało mocno, ale mają też nieco zapasu dla osób o większej posturze. Siedzenia są materiałowe z boczkami wykończonymi skórą. Szkoda, że Alcantara jest przeznaczona dla odmiany ST3. Ilość miejsca w Focusie kombi jest ogromna i tu zaczyna się powód dla którego możemy szukać odmiany rodzinnej ze sportowymi aspiracjami. Miejsca z tyłu będzie na tyle dużo, że usiądą wygodnie nawet wysokie osoby. Siedziska chociaż płytkie są dość wygodne, a lekkie profile kanapy trzymają ciało całkiem dobrze.

Zobacz również:   [TEST] ŠKODA Fabia 1,2 TSI Style

Jeszcze lepiej jest w bagażniku. 608 litrów pojemności to ogrom przestrzeni, która jest dodatkowo ustawna. Nie zapomniano o ważnych detalach jak oświetlenie z obu stron, dwa haczyki, które można chować, wajchy do składania dzielonej kanapy od strony bagażnika i wyjścia 12V. Do minusów należy przede wszystkim brak koła zapasowego. Zamiast niego pod podwójną podłogą zagospodarowano miejsce na drobne akcesoria. Jest też bardzo niewygodna podwójna podłoga, która niweluje próg załadowczy. Wyjęcie jej sprawia spore trudności, a pod nią mamy znikomą ilość miejsca.

Dlaczego Focus ST w wersji Diesel to ciekawa oferta? Jest przeciwieństwem SUVów, które zapewniają równie dużą przestrzeń, przy dużym zużyciu paliwa i gorszym osiągom. Focus ST jest więc alternatywą dla osób, które chcą rodzinny samochód ze sportowymi aspiracjami. Nie jest tym samym czym jest pełnoprawny ST Ecoboost. Nie sprawia aż tyle frajdy podczas jazdy, nie generuje dźwięków, które sprawiają uśmiech na twarzy ale ma swoje zalety. Jest niezwykle oszczędny, a przy tym dość szybki, by zapewnić ciekawe wrażenia. Jest też o ponad 10 tys. zł. tańszy od wersji benzynowej.

Leave a Reply