Kona jest pierwszym z ostatnio zaprezentowanych modeli koreańskiej marki, która ma jeszcze mocniej spenetrować rynek i zwiększyć sprzedaż Hyundaia na świecie. Projektanci przyglądali się mocno konkurencji analizując ich modele. Miejski Crossover jakim jest Kona jest odpowiedzią na modele takie jak Citroen C3 Aircross, Ford EcoSport, Honda HR-V, Jeep Renegade, Mazda CX-3, Nissan Juke, Opel Crossland X, a to tylko mała część którą wymieniłem.

Mam nieodparte wrażenie, że Hyundai mocno inspirował się Nissanem Jukiem, Fordem EcoSport oraz VW T-Roc wybierając wszystko co najlepsze. Patrząc na przód samochodu widzimy duży grill z równie dumnym logo Hyundaia. Światła zostały podzielone na trzy segmenty, na samej górze ostro nakreślone są światła do jazdy dziennej oczywiście w technologii LED. Niżej w oddzielnej trapezowej sekcji znajdują się światła mijania i drogowe też w technologii LED, a na samym dole pod grillem znajdują się duże światła przeciwmgielne połączone z systemem doświetlania zakrętów.

Z boku, auto jest już mniej ekstrawaganckie. Projektanci bardziej skupili się na podkreśleniu właściwości terenowych montując dodatkowe plastikowe osłony krawędzi progów i nadkoli. Dach i tylny spoiler w kolorze czarnym mocno się wyróżnia z kontrastującym, jaskrawym lakierem. Projektanci byli konsekwentni więc również z tyłu podzielili światła na dwie sekcje: na górze są światła pozycyjne w technologii Led, a niżej na wysokości nadkoli zgrupowali resztę w kloszach przypominających główne światła z przodu. Szkoda, że nie wydzieli światła przeciwmgielnego w tylnym zderzaku.

Deska rozdzielcza w Konie została zaprojektowana tak aby była jak najbardziej łatwa w obsłudze. Wysoko umieszczony panel nawigacji będzie zawsze w polu widzenia kierowcy natomiast niżej umieszczono nadmuchy, a pod nimi prosty panel sterowania klimatyzacją automatyczną. Między drążkiem skrzyni biegów, a panelem klimatyzacji wygospodarowano dwa miejsca, gdzie można zostawić smartfon i przy okazji go naładować i to nawet bezprzewodowo. Wokół drążka zmiany biegów producent przewidział przyciski od podgrzewania i wentylowania foteli, podgrzewania kierownicy, kontroli zjazdu. Odseparował dwa przyciski, po lewej stronie znajduje przycisk od wyboru trybu jazdy: Eco, Komfort, Sport, a po prawej stronie przycisk zablokowania napędu 4×4.

W testowanej wersji producent przewidział wysuwany panel Head Up, który dodatkowo wyświetla prędkość, informuje z której strony jest samochód w martwej strefie, czy przekazuje informacje z nawigacji. Czytelne są również zegary i komputer pokładowy. Na komputerze są wyświetlane m.in. informacje o włączonym trybie automatycznym wycieraczek i na jakim stopniu intensywności są.

W testowanym Hyundaiu znajdował się najbardziej zawansowany system multimedialny jaki znajdziemy w Konie. To 8” wyświetlacz z 10 letnim programem aktualizacji map i systemem audio firmy Krell. System multimedialnym właściwie niczym specjalnym się nie wyróżnia, a zbytnio trudny w obsłudze też nie jest. Ważne, że można podłączyć telefon poprzez Android Auto lub Apple CarPlay. Nagłośnienie Krell składające się z dodatkowego subwoofera i głośnika centralnego grało całkiem miło dla ucha.

Zobacz również:   [TEST] Volvo XC90 D5 235 KM Inscription

Podoba mi się dodatkowa personalizacja wnętrza na kolor żółty. Dodatkowe przeszycie kierownicy, foteli, nawiewy otoczone żółtymi ramkami czy nawet żółte pasy bezpieczeństwa rozweselają konserwatywną stylistykę wnętrza Hyundaia.

Pozycja za kierownicą jest typowa jak dla większości crossoverów, więc siedzimy jak na krześle, siedząc wysoko nad jezdnią. Znalezienie prawidłowego ustawienia fotela nie powinno być trudne, ponieważ ma szeroki zakres ustawień. Z tyłu za kierowcą nie ma zbyt dużo miejsca na nogi. Miejsca na głowę wystarczy dla pasażera 190 cm. Pomiędzy pasażerami z tyłu znajduje się wysoki próg zabierający miejsca dla potencjalnego 3 pasażera z tyłu.

Bagażnik Kony posiada 361 l. Dzięki podwójnej podłodze posiada niski próg załadunkowy. A pod podłogą znajduje się specjalna wkładka, która pozwoli przewozić różne mniejsze przedmioty. Jeśli potrzebujemy przewieźć coś większego możemy rozłożyć dzielony fotel i uzyskamy 1143 l przestrzeni bagażowej.

Do testów dostaliśmy mało popularny na naszym runku silnik diesla 1.6 CRDI połączony z 7 biegową dwusprzęgłową skrzynią biegów DCT oraz napędem na 4 koła. Cały ten zestaw ma 136 KM przy 4000 obr./min oraz moment obrotowy 320 Nm w zakresie 2000- 2250 obr./min. Silnik z tym zestawem nie jest zbyt dynamiczny, dopiero po włączeniu trybu Sport auto zaczyna dynamicznie się poruszać. Skrzynia biegów działa płynnie, a dodatkowy napęd na tylną oś dołącza się przy dynamicznym przyspieszeniu lub gdy komputer wykryje uślizg kół.

Spalanie Kony plasuje się na przyzwoitym poziomie jak na crossovera z napędem 4×4 i automatem. W mieście nie powinien spalić więcej nic 7,5 l/100 km, na trasie komputer pokładowy średnio wskaże 5-5,5 l/100 km. Na drogach ekspresowych spalanie oczywiście wzrasta do 6,4 l/100 km a na autostradzie do 7,6 l/100 km.

Jeśli ktoś zdecyduje się na Kone z napędem 4WD to nie po to by jeździć nim na offroadowe odcinki wiejskie czy przełaje po lesie, a bardziej po to by dojechać do nowo budowanego domu czy mieć pewność, że auto ruszy w zimie. I tutaj napęd sprawdzi się w 100 %. Dodatkowo wybierając napęd na 4 koła zamiast standardowej belki skrętnej dostajesz zawieszenie wielowahaczowe co dużo bardziej wpływa na resorowanie nierówności.

Hyundai Kona to ciekawa propozycja w klasie miejskich crossoverów. Posiada bogatą gamę silników, możliwość wyboru napędu na cztery koła czy skrzyni automatycznej. Samochód jest solidnie wykonany, bez wyraźnych wad czy braków w wyposażeniu. Ceny Kony zaczynają się od 72 200 zł za wersje Classic Plus z silnikiem trzycylindrowym 1,0 T-GDI 120 KM, testowana wersja została wyceniona na 130 600 zł bez promocji. To sporo jednak czy inni oferują więcej za mniej?

Dodaj komentarz