Nissan Juke jest przykładem tego, że szalony samochód może odnieść ogromny sukces. Jego kontrowersyjny wygląd wraz z atrakcyjną ceną sprawił, że przez 10 lat produkcji Nissan sprzedał ponad milion egzemplarzy swojego crossovera. Druga generacja czerpie wzorce z pierwowzoru ale nie w 100%. Chociaż bryła auta jest podobna, to stała się odrobinę mniej zwariowana. Wzrosła też cena bazowa. Czy mimo to Juke powtórzy sukces pierwszej generacji?

Jak już wspomniałem, wygląd drugiej generacji Juke’a stał się bardziej powściągliwy. Mały crossover dalej ma obłą bryłę i dwukloszowe przednie reflektory ale sam design stał się bardziej spójny. Największe zmiany zaszły z tyłu, gdzie Juke stracił trochę swojego charakteru, stając się jeszcze bardziej “cywilizowany” przypominając nieco linię Qashqaia. Trochę szkoda, że projektanci nie poszli trochę odważniej w tym przypadku. Tylna część nadwozia kończy się mocno ściętym dachem i sporym spojlerem nad szybą, który wydłuża optycznie sylwetkę. Tylne drzwi nadal otworzymy za pomocą klamki schowanej w słupku C, a wisienką na torcie są atrakcyjne, 19 calowe felgi wersji N-Design.

Spore zmiany dotknęły również wnętrza. Nadal jest ciekawie, ale pozbyto się nadmiaru przycisków. Ogromnej poprawie uległy materiały. Mamy dużo twardych plastików dobrej jakości, które miejscami są przeplatane miękkimi materiałami, np. w części deski rozdzielczej czy boczkach drzwi. Elementy są solidnie spasowane i nie zauważyłem, by coś trzeszczało. Wszystko jest o klasę wyżej niż w poprzedniku.

Ilość schowków we wnętrzu jest dość uboga. Mamy mały schowek po stronie pasażera i znikomy schowek pod podłokietnikiem. Są za to dwa uchwyty na napoje z przegrodą na smartfona. Od poziomu N-Connecta otrzymamy nastrojowe podświetlenie skrzyni biegów i drzwi, a za dopłatą 4890 zł pakiet Sound&Go z 8 głośnikami firmy Bose. Dwa głośniki zostały zintegrowane z zagłówkami foteli przednich dla jeszcze lepszych wrażeń muzycznych i muszę powiedzieć, że dźwięk robi wrażenie.

Ekran systemu multimedialnego został podniesiony wyżej, aby jak najkrócej odwracać uwagę kierowcy od jezdni. 8 calowy, dotykowy ekran jest w standardzie od drugiej wersji (Acenta), a wbudowana nawigacja satelitarna znajduje się na pokładzie Juke’a od wersji N-Connecta. Osobiście nie przepadam za systemem Nissana, jest według mnie zbyt mało intuicyjny, a samo działanie mogłoby być bardziej płynne. Na szczęście z pomocą przychodzi system Apple CarPlay i Android Auto.

 

Znalezienie wygodnej pozycji za kierownicą jest proste. Kierownica ma regulację w dwóch płaszczyznach, a fotel kierowcy dodatkową, ręczną regulację wysokości. Samochód będzie idealny dla ludzi lubiących wysoką pozycję za kierownicą. Siedzenia dobrze trzymają w zakrętach. W wersji N-Design otrzymamy siedziska wykończone połączeniem tapicerki materiałowej i białej skóry. Testowany egzemplarz otrzymał opcjonalne (2700 zł) siedzenia pokryte skórą ekologiczną i Alcantarą. Fotele są w miarę wygodne, chociaż twarde. Szkoda, że podłokietnik jest za krótki i nie spełnia w pełni swojej roli.

 

Dzięki większym wymiarom w porównaniu do poprzedniej generacji udało się uzyskać więcej miejsca we wnętrzu. Na tylnej kanapie wygodnie usiądą osoby do około 180 cm wzrostu. Miejsca na nogi jest wystarczająco, ale nad głową, przez lekko opadający dach dla wysokich osób będzie brakować miejsca. Trzecia dorosła osoba na kanapie usiądzie wyłącznie awaryjnie. Chociaż znikomy tunel środkowy daje sporo miejsca na nogi, to wnętrze jest dość wąskie i nie pozwoli usiąść wygodnie trzem osobom. Z tyłu brakuje podłokietnika, umieszczono natomiast jeden port USB.

Najwięcej przestrzeni zyskał bagażnik. Ma obecnie 422 litry pojemności, a po rozłożeniu foteli 925 litrów do linii okien. Znalazło się też miejsce na koło dojazdowe. Dzięki podwójnej podłodze bez problemu po rozłożeniu kanapy uzyskamy płaską podłogę. Brakuje haczyków i wyjścia 12V.

Ostatnimi czasy producenci aut nie dają nam możliwości wyboru silników. To samo dotyczy Juke’a. Nissana można kupić wyłącznie z litrowym, trzycylindrowym silnikiem benzynowym o mocy 117 KM. Moc maksymalną osiąga przy 5250 obr./min., natomiast maksymalny moment obrotowy wynosi 180 Nm w sporym zakresie od 1750 do 4000 obr./min. Elastyczność będzie odpowiadała mniej wymagającym kierowcom. W połączeniu z 6 biegową manualną skrzynią Juke przyspiesza do setki w 10,4 sekundy, jeśli zdecydujemy się na automat, Nissan przyspiesza o 0,7 sekundy wolniej. Osiągi nie imponują nie tylko na papierze. W rzeczywistości też nie ma fajerwerków. Crossoverem wyprzedzimy bezpiecznie samochody na trasie, świetnie poradzi sobie również w mieście ale nic ponad to.

Zobacz również:   [TEST] Ford Focus ST 2.0 EcoBlue 190 KM

Japoński Crossover nie jest specjalnie łakomy na paliwo. Na drodze krajowej bez problemu uzyskamy zużycie w przedziale 5,5 do 6,5 l/100km. Przy stałej prędkości 120 km/h Juke zużywa średnio 6,7 l/100km. Dopiero przy 140 km/h spalanie rośnie dość znacznie i wynosi średnio 9 l/100km. W mieście Juke zadowoli się średnio 8,5 l/100km benzyny.

Nissan Juke prowadzi się po prostu w porządku. Zawieszenie jest delikatnie sztywne, przez co odczujemy przejazd przez większe dziury. Sporą “zasługę” mają tu również zbyt duże felgi, które zabierają odrobinę komfortu. Układ jezdny jest zestrojony typowo miejsko. Nie ma mowy o bardziej sportowej jeździe. Różnica między generacjami jest jednak bardzo duża. Nowy Juke jest dużo bardziej komfortowy niż jego poprzednik.

Jedną z ważniejszych zalet nowego Juke jest spory nacisk na bezpieczeństwo i pomoc podczas jazdy. Już w standardzie podstawowej wersji otrzymamy systemy takie jak system wspomagający hamowanie w krytycznych sytuacjach, wraz z rozpoznawaniem pieszych, system ostrzegający o niezamierzonej zmianie pasa ruchu i system rozpoznawania znaków. Do tego dodajmy system wspomagania ruszania pod górę, tempomat i automatyczne światła i mamy całkiem pokaźną listę. W opcji Pakietu Technologicznego za (2750 zł) możemy dostać aktywny tempomat pod nazwą ProPilot, czujniki parkowania z przodu i tyłu i kamerę 360 stopni. Ta ostatnia chociaż nie ma wysokiej jakości obrazu, przydaje się podczas parkowania, zwłaszcza przez średnią widoczność do tyłu.

Druga generacja Juke’a stała się o wiele ładniejsza, lepiej wykonana i w ogólnym rozrachunku o wiele lepsza. Samochód jest bardziej komfortowy, we wnętrzu użyto lepszych materiałów, a także zyskał znacznie więcej przydatnej elektroniki w stosunku do pierwszej generacji. Oczywiście nie można liczyć, że tak obszerna transformacja obejdzie się bez zmiany w cenie. Otóż według cennika najtańszego Juke’a kupimy za 74 630 zł, natomiast pierwszą generację można było nabyć już za niecałe 60 tys. zł. Różnica jest kolosalna, chociaż warto podkreślić, że druga generacja crossovera to kilka kroków na przód jeśli chodzi o to co dostajemy, a Nissan celuje w inny target. Pozostaje jeszcze kwestia silników. A raczej brak ich wyboru. Szkoda. Myślę, że nowy Juke odniesie spory sukces. Chociaż wyższa cena zabierze część klientów, którzy dotychczas wybierali Juke’a za jego przystępność, to Nissan zyska nowych, szukających lepszej jakości. Prezentowany model w wersji N-Design został wyceniony na około 106 tys. zł.

Leave a Reply