Lubisz aktywny wypoczynek i niezależność podczas podróży? Zastanawiasz się nad zakupem kampera? Szukasz samochodu, który będzie mobilnym domem, a jednocześnie może pełnić funkcję auta codziennego? Odpowiedzią na te oczekiwania postanowiła sprostać jedna z najlepszych firm caravaningowych w Polsce – Wavecamper. Bazę kampera oparto na Renault Trafic L2H1. Czy jest to idealny kompan podróży?

Na wstępie muszę przyznać, że wnętrze Trafica Wavecamper jest naprawdę dobrze przemyślane. Tutaj każdy centymetr ma znaczenie i każdy z nich jest tu solidnie zagospodarowany. Układ wnętrza jest bardzo zbliżony do tego, który możemy zobaczyć w np. Volkswagenie California. Cały blat roboczy z szafkami umieszczono po lewej stronie auta, a prawa część służy do wypoczynku. Samochód ma 5,4 metra długości i 2 metry wysokości, a od wspomnianej Californii jest o 5 centymetrów szerszy i 40 centymetrów dłuższy. Największe wrażenie jednak robi tutaj drewniana podłoga, przypominająca podłogę drogiego jachtu.

Zacznijmy jednak od posiłków. Zaraz za fotelem kierowcy umieszczono lodówkę kompresorowa firmy Dometic. Wielkość lodówki nie powala (42 litry) ale zważywszy, że mamy do czynienia z bądź co bądź małym autem typu kamper miło, że została wyposażona w niewielką zamrażarkę. Nad lodówką jest blat roboczy, który w niemal pełnej szerokości wypełnia dwupalnikowa kuchenka oraz zlew. Mają one jednak szklane pokrywy, dzięki czemu po zamknięciu możemy wykorzystać tą powierzchnię jako blat roboczy.

Przestrzeń tą możemy jeszcze zwiększyć dodając stolik. Ten sprytnie schowany między szafkami a fotelem zajmuje bardzo niewiele miejsca. Blat i nóżkę można złożyć w bardzo prosty sposób i umieścić na szynie wzdłuż szafek. To rozwiązanie pozwala na przesuwanie stołu dostosowując go do własnych potrzeb. Umieszczone przez całą długość podłogi szyny pozwalają przesuwać dwa niezależne fotele. Te odblokowują się trochę topornie i wymaga użycia większej siły. Przednie fotele są obracane, więc posiłek bez problemu można zjeść w czwórkę. Nawet przy przesuniętych fotelach i rozłożonym stole, nadal mamy całkiem dobry dostęp do lodówki, a w górnej części szafek do szuflady na sztućce. Tu umieszczono wkładkę do ich segregacji więc wszystko jest na swoim miejscu.

Jeśli chcecie zjeść na zewnątrz busa, nie ma problemu. Stolik można wyciągnąć i do nogi umieścić specjalną podstawę. W “bagażniku”, a raczej w tylnej części auta schowano też dwa rozkładane fotele. Złożone zajmują niewiele miejsca i tu zaskoczyło mnie ich sprytne zagospodarowanie. Rozkładanie markizy wymaga nieco wprawy, chyba, że ja coś robiłem nie tak, jednak przy rozsuwaniu jej musiałem uważać na przesuwne drzwi busa, by ich nie porysować.

Nie jest to typ kampera, który ma “wszystko”, a ograniczone miejsce nie pozwala na umieszczenie w nich łazienki. W szafce umieszczono jednak turystyczną toaletę. Nie wyobrażam sobie korzystania z niej na co dzień, ale awaryjnie czemu nie. Z prysznica skorzystać można natomiast w tylnej części auta. Doczepianą słuchawkę prysznicową możemy umieścić na haczyku klapy bagażnika. Wykorzystywana jest tu ta sama woda, którą używamy w zlewozmywaku, a zbiornik czystej wody ma jedynie 19 litrów, więc z prysznica trzeba korzystać oszczędnie. Zbiornik na szarą wodę również ma 19 litrów.

Aby komfortowo poruszać się po wnętrzu kampera trzeba podnieść dach. Jest on podnoszony ręcznie, a cały proces nie jest skomplikowany i trwa chwilę. Podniesienie dachu sprawia, że można chodzić wyprostowanym po całej długości auta. W Traficu zmieściły się dwa pełnowymiarowe, dwuosobowe łóżka. Pierwsze z nich znajdziemy na dole. Aby je rozłożyć musimy złożyć oparcia foteli na płasko i wsunąć je na tył auta. Dalej jest już tylko prościej. Wystarczy kilka ruchów by wysunąć konstrukcję łóżka i rozłożyć jego nóżki. Materac składa się z trzech części, które rozkładają się szybko i są na tyle wygodne i sztywne, że nie czuć ich łączeń. Górne łóżko rozkłada się szybciej. Wystarczy obniżyć je z podniesionego dachu na siłownikach i voilà, łóżko gotowe. W górnej części pasażerowie mogą rozpiąć dwa świetliki oraz jedno okno z siatki, które wprowadza świeże powietrze. Są tu też dwa porty USB. Trzeba tylko pamiętać by przed złożeniem łóżka i podniesieniem konstrukcji wszystko stamtąd zabrać.

Zobacz również:   [TEST] Renault Megane GT 205 EDC

Nad kontrolą temperatury we wnętrzu dba system Webasto, które ma za zadanie ogrzać bądź schłodzić wnętrze. Przy temperaturach w okolicach 10 stopni wnętrze nagrzało się bardzo szybko i dobrze utrzymywało temperaturę. Problemem może być dysproporcja między miejscami sypialnymi. Osobom śpiącym poniżej będzie cieplej, gdy śpiąc w górnej części materiałowe ściany będą szybciej wychładzać wnętrze, a miejsce nagrzeje się wolniej.

W dolnej części kabiny mamy dwa miejsca z podwójnymi portami USB oraz dwa gniazda 230V. We wnętrzu umieszczono też trzy listwy LED, które nadają wnętrzu przyjemne ciepłe światło. Nad prądem czuwają dwa panele solarne o łącznej mocy 180W, dodatkowy akumulator o pojemności 90Ah, a nawet przetwornica Buttner Elektronik 1500W/2600W. To powinno zapewnić samowystarczalną podróż bez dodatkowego zasilania, a dzięki przetwornicy, bez problemu możemy zabrać ze sobą nawet ekspres do kawy.

 

Bazą kampera jest najmocniejsza wersja Trafica czyli dwulitrowy Diesel o mocy 170 KM i 380 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Zestaw połączony został z dwusprzęgłową skrzynią EDC. Muszę przyznać, że taki zestaw świetnie radzi sobie z autem, którego masa własna przekracza 2,5 tony. Czuć ograniczenia i masę auta, ale czuć też, że mamy bardzo przyzwoitą dynamikę, której nie powstydziłby się nawet samochód osobowy. Podróż z automatyczną skrzynią biegów to dodatkowy atut na dalekie podróże. Chociaż nie jest to zestaw do szybkiej jazdy, a raczej slow life’u, to prędkość 140 km/h nie robi na Traficu Wavecamper żadnego wrażenia. Przy wyborze dłuższej wersji nadwoziowej trzeba liczyć się jednak ze sporą średnicą zawracania – około 13 metrów.

Zużycie paliwa też potrafi zaskoczyć pozytywnie. Podczas jazdy do 110 km/h możemy zejść ze zużyciem paliwa do 6-7 litrów na 100km. Przy 120 km/h Trafic zużywa również znośne 8,2 l/100km. Dopiero przy prędkości 140 km/h zużycie wyniesie ponad 10 litrów. W mieście trzeba spodziewać się 9-10 litrów na setkę. W trybie ECO uruchamia się funkcja żeglowania biegami co dodatkowo pomaga w oszczędzaniu dodatkowych litrów paliwa na trasie.

 

Miejsce kierowcy jest całkiem komfortowe. Są uchwyty na napoje, panel klimatyzacji automatycznej i kokpit prawie jak z osobówki. Umieszczono tu również system multimedialny z kolorowym wyświetlaczem dotykowym i systemem Easy Link. Nowy system jest rozbudowany i intuicyjny, a przede wszystkim ma to co potrzeba podczas dalekich podróży: nawigację satelitarną, radio cyfrowe DAB i możliwość podłączenia Android Auto i Apple CarPlay. Przeszkadza mi jedynie umieszczenie portu USB oraz odległość od miejsca na telefon, a także płynność działania samego systemu. Potrafi zamulić. Jeśli chodzi o zabudowę kampera to zdecydowanie brakuje głośników w tylnej części auta. Podczas jazdy muzyka dostaje się jedynie z przodu. Fajnie natomiast, że tylne fotele zostały wyposażone w ISOFIX, co ułatwia podróże z małymi pociechami. Wavecamper opcjonalnie może być też wyposażony w jeszcze jeden rząd siedzeń. Wystarczy je wpiąć w szyny podłogowe.

Wavecamper to ciekawa propozycja i alternatywa dla seryjnie produkowanego Volkswagena Californi. Mimo kilku niedociągnięć jak przesuwanie tylnych siedzeń wymagające większej wprawy, czy mały zbiornik na czystą wodę, a także kilku innych drobiazgów Trafic jest bardzo dobrze przemyślanym kamperem. Pozwala na wygodne podróżowanie w czwórkę osób, a także daje możliwość rozbudowy o 6 osobową kabinę, a w czasie między wycieczkami Trafic może służyć jako auto transportowe zapewniając sporą przestrzeń ładunkową. Podoba mi się też decyzja o wyborze najmocniejszej wersji silnikowej z automatem. Taki zestaw świetnie radzi sobie z większą masą Trafica i zapewnia komfortowe warunki podróży. Za testowanego kampera trzeba jednak wyłożyć około 377 tysięcy złotych.

Leave a Reply