Samochody elektryczne to obecnie bardzo kontrowersyjny temat, mają one bowiem zarówno wielu zwolenników jak i przeciwników. Jedni mówią, że są przyszłością motoryzacji, inni  żartobliwie nazywają je samochodami na węgiel. Nie będę jednak rozwodził się na temat wyższości aut elektrycznych czy też nie. Warto jednak poruszyć inne problemy aut elektrycznych jak np. zasięg, na który ma wpływ między innymi temperatura.

Na wstępie chciałbym dodać, że do tej pory osobiście w zimowych warunkach miałem styczność z jednym z elektryków, a był to Renault ZOE Z.E. 40. Model reklamowany jako samochód z zasięgiem 400 km, w broszurze widniała informacja o realnym zasięgu według normy NEDC wynoszącym 300 km. Jak auto sprawdziło się w zimie? Trasa Warszawa – Lublin okazała się wyzwaniem. Pokonanie 180 kilometrów drogi przy minusowych temperaturach zakończyło się 17 kilometrowym zasięgiem na koniec podróży, a w międzyczasie redukowaniem prędkości na drodze ekspresowej z 120 km/h do 100, a później wyłączeniem radia czy klimatyzacji. Jednym słowem było ciężko. W drodze powrotnej postanowiłem być bardziej zapobiegawczy i jechać od początku z mniejszą prędkością, jednak tu problemem okazały się ładowarki. Ponieważ ten model był wyposażony wyłącznie w łącze Type 2, które pozwala na ładowanie z prędkością maksymalną 22 kW, a naładowanie w pełni powinno zająć około dwóch godzin. No właśnie powinno.. Ponieważ jak się okazało, temperatura na zewnątrz była bardzo niska, a każda ładowarka po drodze ładowała z ograniczoną prędkością i ostatecznie musiałem spędzić blisko 4 godziny pod jedną z galerii handlowych. Od tamtego czasu powiedziałem sobie, nigdy więcej elektryka zimą…

… Po 3 latach, gdy złe wspomnienia już zniknęły, postanowiłem dać na nowo szansę autu elektrycznemu zimą. Tym razem padło na Skodę Enyaq iV 80. Nie wiem dlaczego większość samochodów elektrycznych ma kontrowersyjny wygląd. Tak jakby na siłę chciano pokazać, że to bardzo nowoczesne EKO auto. W przypadku modeli VAG jest jednak jeszcze całkiem OK, a auta nie wyglądają jak wyjęte żywcem z futurystycznych aut koncepcyjnych i mają bardziej naturalne linie. Nie mniej jednak Enyaq jako połączenie SUVa, kombi i samochodu koncepcyjnego to dość intrygujące połączenie. Samochód jest masywny, szeroki i postawiony na opcjonalnych 21 calowych kołach! Tak, 21 cali, do auta kojarzonego z miastem.

Do tego auta byłem nastawiony bardziej pozytywnie, 82 kW bateria z deklarowanym zasięgiem 534 km. Postanowiłem więc, że całą trasę Warszawa – Lublin przejadę bez ograniczania się co do wygód i prędkości na drodze ekspresowej, która przebiega obecnie przez 95% mojej podróży, czyli zużycie energii będzie większe. Pierwsze wrażenie całkiem pozytywne, po uruchomieniu zasięg 300 kilometrów, powinno się udać bez problemów, pytanie o ile deklarowany zasięg na początku zmieni się na koniec trasy.

Skoda Enyaq to obecnie najdroższy model czeskiego producenta, więc powinno być conajmniej tak samo wygodnie co we flagowym Superb. Skórzane fotele są bardzo wygodne i dość szerokie. Chociaż podparcie lędźwiowe mogłoby być nieco lepsze, to fotele całkiem dobrze trzymają w zakrętach. Materiały wykończeniowe w górnej części są miękkie i przyjemne, natomiast w dolnej części deski rozdzielczej i drzwi są już twarde i tu mogłyby być bardziej przyjemne w dotyku. Skoda obecnie wygląda już bardziej nowocześnie niż jeszcze kilka lat temu, dzięki czemu mamy dziwny uchwyt zamykania drzwi jako wystające przetłoczenie w okolicach przycisków otwierania szyb. Deska rozdzielcza jest natomiast bardzo minimalistyczna. Zrezygnowano z większości fizycznych przycisków na poczet ogromnego, 13 calowego ekranu umieszczonego w samym środku auta. Na szczęście pozostawiono tu kilka przycisków fizycznych jak np. szybkie przejście do panelu klimatyzacji. Z drugiej strony jednak postawiono na bardzo niewielki ekran zegarów za kierownicą, który wyświetla wyłącznie najpotrzebniejsze informacje jak prędkość, zużycie baterii czy informacje z tempomatu i komunikaty komputera pokładowego.

Nie inaczej jest na tunelu środkowym, gdzie znajdziemy wyłącznie joystick skrzyni biegów i przycisk hamulca ręcznego. Samochód jest na tyle bezobsługowy, że po otwarciu drzwi sam zmienia bieg na Parking, a po wyjściu z auta sam się wyłączy, dzięki czujnikom w siedzeniach. Są jeszcze dwa uchwyty na napoje, ładowarka indukcyjna, a w całym samochodzie są łącznie 4 porty USB typu C. Przy kierownicy znalazły się łopatki + i -, które odpowiadają za siłę rekuperacji, czyli odzyskiwania energii podczas odpuszczania pedału gazu. 

Cała droga w takich warunkach okazała się przyjemna. Pokonanie całej 180 kilometrowej trasy ze średnią prędkością 108 km/h sprawiło, że zużycie energii wyniosło średnio 26,2 kWh/100km. Wynik końcowy 97 kilometrów dalszego zasięgu, czyli po drodze uciekło 20 kilometrów przez wyższe zużycie energii. W przypadku mniejszej prędkości myślę, że zasięg udałoby się nieco zwiększyć. I tak przy bardziej dynamicznej jeździe zarówno po mieście jak i na trasie trzeba liczyć się ze zużyciem energii na poziomie 22-28 kWh/100km. W trybie jazdy ECO na odcinku miasto / droga krajowa przy prędkościach 50-70 km/h udało mi się zejść do 16/9 kWh/100km, a w samym mieście przy odpowiedniej jeździe myślę, że udałoby się jeszcze sporo zyskać. Tak więc pokonanie 400 kilometrów w Skodzie Enyaq nie powinno być dużym wyzwaniem, a to już przyzwoity wynik.

Moc maksymalna Skody Enyaq 80 iV wynosi 204 KM i jest to pośredni model pod względem osiągów. Pozwala to na przyspieszenie do setki w 8,7 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 160 km/h. Podczas normalnego użytkowania jest to wynik więcej niż zadowalający i pozwala na bezpieczne wyprzedzanie i dość żwawą jazdę. Napęd jest przenoszony na tylne koła, ale elektronika jest na tyle zachowawcza, że nie pozwala na wpadnięcie w poślizg podczas nawet zaśnieżonych łuków. To samo dotyczy przyspieszania, nie uświadczymy tu boksowania kół, Skoda po prostu odcina moc, by przyspieszać płynnie.

Projektanci Skody naszpikowali ją sporą ilością elektroniki, nie wszystko jednak to wyposażenie standardowe. Podstawowa Skoda Enyaq z większą baterią czyli 80 kW kosztuje 218 tysięcy złotych, testowany egzemplarz to koszt blisko 280 tysięcy złotych, co daje 60 tysięcy na dodatki. Znaleźć tu można aktywne zawieszenie DDC, które rewelacyjnie tłumi nierówności zwłaszcza przy 21 calowych felgach. Przejazd przez bardzo połataną jezdnię jest komfortowe. Aktywny tempomat nie tylko rozpoznaje pojazd przed nami i dostosuje prędkość i utrzyma auto na pasie, ale jest też dostosowanie prędkości do nadchodzących zakrętów co działa również przy wyłączonym tempomacie i dostosowanie prędkości do rozpoznanych znaków. To ostatnie o ile przydatne, zwłaszcza przy obecnej podwyżce taryfikatora, tak w praktyce nie działa do końca tak jakbym tego oczekiwał. Auto rozpoznaje znaki, które pojawiają się na oddzielnych pasach czy zjazdach i potrafi na drodze szybkiego ruchu próbować zwolnić do 60 km/h. Trzeba wtedy wszystko skorygować na nowo.

Zobacz również:   [TEST] Dacia Logan MCV 1.0 SCe 75 Laureate

Zimą elektryki zapewniają ogrzewanie postojowe. Skoda pozwala na zaprogramowanie godziny, o której będziemy wyjeżdżać i możemy rozgrzać wnętrze auta przed podróżą, a tym samym uniknąć skrobania szyb. Przy niskich temperaturach może też uruchomić automatycznie podgrzewane siedzenia i kierownicę.

To co zaplusowało w Skodzie Enyaq to jednak możliwość szybkiego ładowania. Mamy tu możliwość podłączenia przewodu typu CCS, które w Skodzie Enyaq pozwala na ładowanie z prędkością do 125 kW. Wszystko wygląda pięknie i działa dobrze, ale niestety nie aż tak dobrze jakbym tego oczekiwał. Auto ładowałem na szybkich, płatnych ładowarkach, w momencie, gdy nie było innych użytkowników. Mimo to ładowarki nie były w stanie osiągnąć deklarowanych prędkości. Ładowarka 90 kiloWatowa, ładowała auto ze średnią prędkością około 62 kW, ładowarka 70 kW ładowała ze średnią prędkością 40 kW, a gdy chciałem podłączyć auto przewodem AC z prądem zmiennym, aby sprawdzić ładowanie auta bardziej oszczędnym sposobem, to ładowarka deklarowała prędkość 11 kW zamiast sugerowanych 43 kW. Oczywiście z moim szczęściem w ostatni dzień ładując samochód na drogę powrotną, najszybsza dostępna ładowarka w Lublinie przestała działać, przez co musiałem skierować się do innego miejsca i wybrać nieco wolniejsze ładowanie. Ponieważ Skoda oferowała podłączenie CCS to w ogólnym rozrachunku nie było tak źle i ładowanie 70-85% baterii zajmowało mi 1-1,5 godziny czekania, a w innych przypadkach doładowywanie auta w trakcie zakupów.

Skoda Enyaq może nie oferuje tak dużej przestrzeni co Superb w odmianie kombi, miejsca na tylnej kanapie jest trochę mniej niż we flagowej limuzynie z Czech. Jednak nie jest tutaj aż tak źle. Wygodnie usiądą nawet wyższe osoby, a w tylnej części auta umieszczono nawet dodatkowy panel klimatyzacji i podgrzewane siedziska dla osób siedzących z tyłu. Bagażnik otwierany elektrycznie mieści 585 litrów, a pod podłogą znalazły się przegrody dla kabli do ładowania. Jedynym problemem bagażnika jest brak płaskiej podłogi przy złożeniu tylnej kanapy.

Chociaż z biegiem czasu samochody elektryczne stają się coraz bardziej wygodne i proste w użytkowaniu, zapewniając naprawdę dobre czasy ładowania akumulatorów, to sieć ładowarek na ten moment dalej może być niewystarczająca w 100%. Wystarczy, że coś przestanie działać i nie zawsze wygodny będzie dojazd do innego miejsca, tylko po to by naładować auto. Tak samo nie zawsze będziemy pewni z jaką prędkością uda nam się naładować auto. Na szczęście Skoda Enyaq dzięki ładowarce CCS potrafi w stosunkowo krótkim czasie naładować się do pełna, tylko pod warunkiem, że ładowarka będzie ten typ złącza oferować. 

Enyaq jest pierwszym samochodem elektrycznym marki opartym na platformie MEB grupy VAG i w tej formie jest świetnym przykładem na dobry przepis auta elektrycznego. Stosunek ceny do tego co oferuje jest naprawdę dobry. Mamy dobre wyposażenie, przyzwoity zasięg nawet w zimowych warunkach i jest niezwykle komfortowy. Skoda Enyaq radzi sobie dobrze na trasach szybkiego ruchu, a przy okazji jazda jest bardzo cicha i wygodna. Mimo tylnego napędu i przyzwoitym osiągom nie zapewni dreszczyku emocji. Samochód jest bardzo zachowawczy i nastawiony na wygodę.

Leave a Reply