Zazwyczaj jest tak, że jakaś opinia, która jest budowana przez lata pozostaje w naszej pamięci. Trudno więc jest zerwać z pewnymi stereotypami niezależnie od tego, czy dotyczy to jakiejś grupy osób, czy rzeczy materialnych. Wizerunek Skody, która kojarzy się przede wszystkim z autami flotowymi i tańszą wersją Volkswagena to profil, z którym ten model nie ma nic wspólnego. Mniejsza Scala była czymś świeżym dla marki, ale miejscami czuć, że był to tylko półśrodek pomiędzy dotychczasowymi modelami, a nowym wizerunkiem. Dopiero teraz Octavia wprowadziła całkowitą rewolucję w swojej gamie.

Czeska rewolucja

Linia Octavii całkowicie odrzuca dotychczasowe wzorce Skody. Już nie jest to prosty kanciak, który starał się jak najmniej wyróżniać na tle innych aut na ulicy. Nowa Skoda Octavia jest teraz bardziej charakterna i wyrazista. Pozostawiono charakterystyczną dla czeskiej marki atrapę chłodnicy w kształcie skrzydeł. Wymiary zewnętrzne pozostały niemal bez zmian. Czwarta generacja jest zaledwie o 3 centrymetry dłuższa od poprzednika, a wysokość jest niemal identyczna. Mimo to, nowa Octavia wydaje się optycznie bardziej smukła, a linia bardziej dynamiczna. Nie ma co ukrywać, projektanci zrobili tu kawał dobrej roboty.

Równie duże zmiany poczyniono we wnętrzu. O ile w mniejszej Scali można znaleźć sporo elementów z aut poprzedniej generacji, tak w Octavii pozbyto się większości z nich. Zmieniło się naprawdę dużo, a fakt, że pojawiło się zupełnie nowe koło kierownicy świadczy o tym najbardziej. Jest ona dwuramienna, przyciski na niej są bardziej dopracowane i eleganckie. Materiały w większości dostępnych miejsc są miękkie i przyjemne w dotyku, a na desce rozdzielczej pojawiła się delikatna srebrna listwa i detal pokryty materiałem tapicerskim dający elegancki kontrast. Niestety, ale Skoda nie pozbyła się charakterystycznego dla swoich modeli skrzypienia plastików w drzwiach. Drażnią one jedynie podczas jazdy po naprawdę dużych nierównościach i przy większym nacisku, ale w tym przypadku spodziewałem się poprawy.

Minimalizm totalny

Panująca ostatnio moda na totalny minimalizm we wnętrzu trafiła również do Skody. Osobiście jestem nawet zwolennikiem tego rozwiązania, ale jak zawsze, są jakieś granice. O ile w mniejszej Scali panel klimatyzacji był jeszcze fizyczny, tak tutaj zdecydowano się na całkowite przeniesienie panelu klimatyzacji do ekranu inforozrywki. Jasne, wygląda to fajnie, ale praktyki w tym za grosz. Najgorsze jest jednak jeżdżenie po nierównych drogach pełnych kolein i jednoczesna regulacja temperatury. Spróbujcie wtedy trafić w odpowiednie piksele na ekranie. No właśnie. Będziemy wciskać wszystkie funkcje dookoła. Gdyby nie ten element, nie miałbym się do czego przyczepić. Cyfrowe zegary to standard dla wersji wyposażenia Style, tak samo jak 10 calowy ekran multimediów.

Jestem zadowolony z cyfrowych zegarów. Nie dość, że są bardzo czytelne, nawet w dużym słońcu, to w przypadku Octavii ich obsługa została bardziej uproszczona niż w innych modelach Skody. Zmiany funkcji są w większym stopniu intuicyjne, a także możemy wyświetlać dwie informacje, w dwóch różnych miejscach ekranu. Są też różne szaty wyświetlanych danych, od tradycyjnych obrotomierzy, przez dużą mapę, połączoną z nawigacją satelitarną, aż po widok minimalistyczny wyświetlający minimum informacji, aby nie absorbować kierowcy, zwłaszcza nocą. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to jedynie do sposobu zerowania danych spalania. Minęło dobrych kilkanaście minut zanim doszedłem do tego, jak to zrobić.

System multimedialny wyświetlany na 10 calowym ekranie to też nowość. Wykorzystuje sporo sprawdzonych funkcji z dotychczasowego systemu, ale został znacznie odświeżony. Przeniesiona tutaj klimatyzacja, ma swój oddzielny pasek, do którego jest stały dostęp. Oprócz tradycyjnego wyboru kierunku nawiewów, możemy też wybrać szybkie funkcje jak np. “ogrzej stopy, “ogrzej ręce” itp., uruchamiające mocniejszy nawiew w żądane miejsce, ale z licznikiem czasu, po którym automatycznie przechodzi do normalnego trybu. Ciekawe rozwiązanie. Poza tym mamy tradycyjny podział menu na kafelki, rozbudowany komputer pokładowy z licznymi informacjami z jazdy i niezliczoną ilość funkcji dotyczących bezpieczeństwa i ustawienia auta. Nawigacja satelitarna jest wbudowana, rozbudowana i działa bardzo dobrze. Jeśli jednak wolicie podłączyć smartfon to też nie ma problemu, jeśli tylko posiadacie kabel typu USB-C lub odpowiednią przejściówkę, takich wyjść w aucie jest aż cztery. Klasycznego USB natomiast nie ma ani jednego. W Octavii, przynajmniej tej, testowanej przeze mnie brakowało możliwości podłączenia bezprzewodowego z Android Auto. Co ciekawe okno dachowe sterowane jest za pomocą panelu dotykowego, a nie fizycznych przycisków, to samo tyczy się lampek. Zapalają się bez konieczności dotykania, a jedynie poprzez przyłożenie ręki.

Przestrzeni nie brakuje

To z czego słynie Skoda, a w dużej mierze Octavia to przestrzeń. Dużo przestrzeni. Mogę wszystkich uspokoić, jeden z głównych atutów tego modelu pozostał. Miejsca jest równie dużo co w poprzedniej generacji. Jest też progress, ponieważ pojawiły się nowe fotele. W testowanej wersji jest jeszcze lepiej. Siedzenia są skórzane, przyjemne w dotyku, oba przednie fotele mają elektryczną regulację z pamięcią. Jest też możliwość regulacji długości siedziska. Jest tylko jeden mały szkopuł. Jest to wyposażenie opcjonalne (pakiet Seats Premium), za bagatela 13 tysięcy złotych. Na szczęście są też inne opcje wyboru tapicerki, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Miejsca z tyłu jest dużo i bez problemu posadzimy tam nawet trójkę dorosłych osób. Jedyny problem to dość spory tunel środkowy.

Spróbuj sięgnąć końca bagażnika

Bagażnik Octavii w wersji kombi ma pojemność aż 640 litrów co jest wynikiem bardzo dobrym. Po złożeniu kanapy otrzymujemy aż 1700 litrów. Niestety podłoga nie jest całkowicie płaska. Nie ma też podwójnej podłogi, która mogłaby pomóc w uzyskaniu płaskiej przestrzeni. Jest za to ogrom ficzerów, ułatwiających życie. Dwie przegrody na drobne rzeczy, rączki do składania kanapy i haczyki, które można złożyć. Pod podłogą jest jeszcze miejsce na koło zapasowe.

Duży wybór

Kiedy spora grupa aut, zwłaszcza z Korei i Japonii oferuje znikomą ilość jednostek, a niekiedy nawet wymusza jedyny słuszny silnik dostępny w danym modelu, tak w grupie VAG, a tym samym w Skodzie mamy dość spory wybór. Gama oferuje zarówno silniki benzynowe, hybrydowe jak i wysokoprężne, a te dzielą się jeszcze na różne poziomy mocy. Testowany egzemplarz to benzynowy silnik TSI o pojemności 1.5 litra i mocy 150 KM. Jest to najmocniejszy z dostępnych stricte benzynowych odmian, bez dodatkowego silnika elektrycznego. Maksymalny moment obrotowy wynosi tutaj 250 Nm w przedziale pomiędzy 1500 – 3500 obr./min. Do tego mamy 6 biegową skrzynię manualną. Z automatem pojawia się od razu wersja z miękką hybrydą.

Zobacz również:   [TEST] Skoda Kamiq 1.0 TSI 115 KM DSG Style

Tyle suchych faktów, a w praktyce te parametry spełniają swoją rolę zaskakująco dobrze. Samochód jest dynamiczny, przyspieszenie do pierwszej setki trwa jedynie 8,4 sekundy. Jest też dobra elastyczność, dzięki wysokiemu momentowi obrotowemu już od niskiego zakresu obrotów silnika. Skrzynia biegów może nie zachęca do dynamicznej jazdy, chociaż zmiany przełożeń są precyzyjne. Jest to dość dobry odpowiednik krążownika szos, którym dość szybko przejedziemy z punktu A do punktu B, ale z pewnością nie jest to auto przeznaczone dla konesera dynamicznej jazdy. Najważniejsze poza niezłą dynamiką jest dla mnie równie dobra ekonomika jazdy. W mieście Octavia zadowoli się średnio 7,8 litrami benzyny, natomiast na drodze krajowej w zależności od sposobu jazdy i warunków na drodze udało mi się uzyskać wyniki od 4,5 do 5,8 litra na 100 km. Na drodze ekspresowej jest również ekonomicznie, przy 120 km/h Skoda zużywa średnio 6,5 litra, natomiast na autostradzie będzie to już 7,7 litra na każde 100 km. Warto wspomnieć, że Octavia jest wyposażona w system odłączający dwa cylindry co pomaga na redukcję spalania, zwłaszcza na trasie przy wolniejszych prędkościach.

Jeśli chodzi o prowadzenie to już nie jest tak kolorowo. Kombi zostało wyposażone w adaptacyjne zawieszenie DCC, a mimo to Octavia była bardzo miękka i sprężysta. Nie pomaga zbyt wiele przełączanie na tryb sportowy. Do tego dodajmy układ kierowniczy, który nie jest jakiś kosmicznie rewelacyjny. W skrócie mogę powiedzieć, że Octavia będzie odpowiednia dla osób, które nie przywiązują większej wagi do precyzji i przyjemności z jazdy. Ot po prostu jest całkiem niezłym i sporym kombi, który przewiezie szybko i dość komfortowo piątkę osób i ich liczne bagaże. Podoba mi się za to wyciszenie, które nawet przy wyższych prędkościach było na tyle dobre, by swobodnie rozmawiać podczas jazdy. Dodatkowe atuty to dobrze rozwinięte systemy asystujące jazdę jak aktywny tempomat (pakiet Selection za 3 tysiące złotych) i LEDowe reflektory typu MATRIX (w standardzie dla wersji Style).

Podsumowanie

Cena 150 tysięcy złotych za testowany egzemplarz Octavii może wydawać się sporym wydatkiem, ale raczej jeśli bralibyśmy pod uwagę poprzednią generację. W przypadku czwartej generacji tego modelu jest to cena możliwa do zaakceptowania, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę ogólny wzrost cen. Auto przekonuje wyższym poziomem wyposażenia i wygody, w cenie jest mocny silnik benzynowy, a gama silnikowa jest dość spora. Zachowano to co najważniejsze dla modelu, czyli przestrzeń i ergonomię, jest kilka elementów, z którymi przesadzono, jak przede wszystkim całkowicie wirtualny panel klimatyzacji czy srebrna listwa na drzwiach, która przy szklanym dachu potrafi odbijać i razić nieco światłem z latarni. Ale są to rzeczy do zaakceptowania. Jedno jest pewne, jest to zupełnie nowa jakość z Czech i uważam, że poszli w dobrym kierunku. Czy jest to jedyny słuszny wybór przy wyborze auta w tym segmencie? Oczywiście nie. Ale jeśli nie jesteś Petrolheadem, który czerpie przyjemność przede wszystkim z prowadzenia auta, a zależy Ci na przestrzeni i dość dobrym komforcie to nowa Octavia jest ciekawym modelem do rozważenia.

Leave a Reply