[TEST] Skoda Octavia RS 2.0 TDI 200KM DSG

Skoda zawsze kojarzyła się z autami nudnymi ale praktycznymi. Bywają jednak rodzynki, które są przeciwieństwem tego, jak postrzegamy całą markę. Sportowa odmiana RS towarzyszy Octavii od pierwszej generacji i jest swego rodzaju ikoną tego modelu. Nie rzucająca się mocno w oczy sportowa wersja budziła zaciekawienie, a najnowsza, czwarta generacja posiada aż trzy wersje napędowe z logo RS. Obok odmiany benzynowej jest jeszcze hybryda Plug-In oraz Diesel.

Właśnie, Diesel. Czy silnik wysokoprężny ma jeszcze rację bytu? Przecież większość producentów odchodzi od tych silników, nie mówiąc już o odmianach sportowych. Zacznijmy więc od osiągów. Z dwóch litrów Skoda osiąga 200 KM mocy maksymalnej oraz aż 400 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Octavia to jednak spore auto, mimo to jest w stanie rozpędzić się do pierwszych 100 km/h w 7,4 sekundy. Prędkość maksymalna to 241 km/h. Suche dane mówią, że to naprawdę dobre auto, a osiągami jest zbliżona do hybrydowej RS iV. Dodajmy do tego 7 biegową dwusprzęgłową skrzynię DSG, która szybko i dobrze dobiera biegi i mamy przepis na idealny samochód. Nie do końca. Napęd na przednie koła utrudnia złapanie trakcji, zwłaszcza w gorszych warunkach pogodowych. Dopłata do napędu 4×4 jest warta każdej złotówki, natomiast warto podkreślić, że napęd ten w RS’ie można dostać tylko w połączeniu z Dieslem.

W wersji z silnikiem wysokoprężnym trudno nie zauważyć korzyści ze zużycia paliwa. W mieście oraz na drogach szybkiego ruchu zużycie paliwa mieści się na poziomie 6-7 litrów, a na drodze krajowej można zejść poniżej 5 litrów. Hybrydowa odmiana iV jest w stanie zejść poniżej tych wartości ale tylko pod warunkiem, że często będziemy ładować akumulatory, co oznacza korzyści na krótkich dystansach. Na dłuższej trasie tracimy nie tylko na zwiększonym zużyciu paliwa (hybrydowa odmiana jest cięższa o około 200 kilogramów), ale również na mocy, ponieważ RS iV po rozładowaniu baterii zamiast 245 KM ma 180 KM.

Warto dopłacić również do aktywnego zawieszenia DCC. Zawieszenie ma kilkanaście ustawień sztywności co zapewnia świetny balans między sztywnością a komfortem. Dzięki niemu możemy bez problemu przejechać przez wyboje, a jednocześnie możemy cieszyć się z pokonywania zakrętów w trybie Sportowym. Oprócz zawieszenia, przyjemność z jazdy poprawia progresywny układ kierowniczy, który zapewnia dobrą precyzję prowadzenia. Przedni napęd daje o sobie znać, gdy chcemy wejść w zakręt zbyt szybko. Auto pokazuje wtedy swoją dużą podsterowność. Jak na duże, rodzinne kombi za rozsądne pieniądze jest nieźle.

Najbardziej zmieszany byłem jednak z akustyki auta. Oczywiście rodzinne kombi nawet ze znaczkiem RS nie musi wydawać z siebie rasowego i basowego dźwięku. Producent postanowił jednak, że świetnym pomysłem będzie za to imitowanie sportowego dźwięku z głośników i to już w podstawowym trybie “Normal”. Najgorszy jest jednak fakt, że okropnego, sztucznie generowanego dźwięku nie da się wyłączyć poza trybem “Individual”, a każdorazowe uruchomienie pojazdu sprawi, że musimy albo zmienić tryb jazdy, albo słuchać sztucznego dźwięku silnika.

Skoda przyzwyczaiła nas do tego, że sportowy charakter RS’a ukrywany jest pod niemal cywilnym nadwoziem, chyba że zdecydujemy się na dedykowany kolor Mamba Green – bez dopłaty. Jaskrawy lakier świetnie współgra z czarnymi detalami Octavii RS jak grill czy lusterka. 19 calowe felgi aluminiowe przy jednocześnie obniżonym o 15 milimetrów zawieszeniu również dodają odpowiedniego charakteru. Wszystko to zamknięte w rodzinnym kombi.

We wnętrzu czesi również nie przesadzili z nadmiarem sportowych detali. Umieszczono tu sportową kierownicę sygnowaną logo RS, a także sportowe fotele ze zintegrowanym zagłówkiem. Poza tym jest to typowa Octavia czwartej generacji. Skoda skupiła się tu na minimalizmie, tracąc ze swojej ergonomii poprzednich modeli. Przede wszystkim brakuje mi klasycznych przycisków klimatyzacji, niemal wszystko przerzucono do systemu multimedialnego.

Zobacz również:   [TEST] Skoda Karoq 1.5 TSI 150 KM Style

Cyfrowe zegary to standard w RS’ie. Są czytelne i dają spore możliwości personalizacji, m.in. możliwość wyświetlania map nawigacji. System multimedialny jest rozbudowany, ale mimo to intuicyjny. Przeniesiony panel klimatyzacji do ekranu multimediów został umieszczony tak, by podstawowe funkcje były dostępne w każdym momencie jak np. wybór temperatury. Poza standardowymi funkcjami klimatyzacji są też opcje szybkiego wyboru jak “ogrzej stopy”, które pozwalają jednym kliknięciem na ustawienie nawiewów w konkretny sposób. Opcjonalne nagłośnienie Canton nie jest rewelacyjne, ale niska cena dopłaty rekompensuje przyzwoite brzmienie.

Materiały użyte we wnętrzu są dobrej jakości i są dobrze spasowane. Pozostała natomiast bolączka Skody, którą są trzeszczące boczki drzwi na wybojach. Jedną z głównych zalet Octavii jest jej przestronność i na tym polu nie zawodzi. Wnętrze pomieści bez większych problemów nawet piątkę dorosłych osób, a bagażnik ma pojemność od 640 do 1700 litrów. Haczyki i boczne przegrody pomagają w utrzymaniu porządku. Po złożeniu kanapy brakuje jednak płaskiej podłogi.

Trudno mówić o Octavii RS TDI jako o aucie sportowym. Jest to jednak samochód o bardzo dobrych osiągach, a zarazem praktyczne. RS TDI z pewnością ma uzasadnienie pod względem oszczędności, jeśli auto będzie robiło sporo kilometrów to będzie to wybór niemal idealny. Diesel ma jeszcze jedną zaletę, można go wybrać z napędem 4×4, który poprawi znacznie trakcję oraz przyjemność z jazdy. Dodatkowo wersja RS ma bogate wyposażenie standardowe jak np. reflektory MATRIX, czy aktywny tempomat, co dodatkowo może uzasadniać wyższą cenę modelu, która w wersji nadwoziowej kombi z silnikiem Diesla zaczyna się od 160 tysięcy złotych.

Leave a Reply