Poprzedni
Następny

[TEST] SsangYong Tivoli QUARTZ 1,6 diesel

SsangYong to koreańska marka słynąca z samochodów o dość niezłych właściwościach terenowych. Ostatnie 25 lat to pasma sukcesów i porażek, marka była kojarzona z Mercedesem, Daewoo czy Chińskim koncernem Shanghai Automotive Industry Corporation. Jednak po okresie największych zawirowań w 2010 roku SsangYonga kupiła Indyjska spółka Mahindra & Mahindra Limited. Od tego okresu koreańska marka zaczęła projektować samochody, które w końcu mogą się podobać Europejskiemu klientowi. Pierwszym „współczesnym” modelem było Koreo, które stanowiło odpowiedź dla Kii Sportage i Hyundai’a ix35. Gdy Kia wprowadziła model Soul, SsangYong postanowił wydać swoją propozycję miejsciego crossovera. Niestety musieliśmy czekać na niego aż 5 lat, ale oto jest i testujemy go dla Was, SsangYong Tivoli.

Ssangyong Tivoli fot. Maciej Kukiełka (1)

Tivoli, Italia

Tivoli to miejski Crossover który został zaprojektowany przez koreańskich stylistów. Nazwa pochodzi od włoskiego miasta Tivoli znajdującego się w prowincji Rzymu. Na pierwszy rzut oka samochód przypomina z przodu Kia Soul. Dzieje się tak za sprawą kształtu przednich reflektorów oraz pasa przedniego. Są one łudząco podobne do tych, które montuje się w Koreańskim konkurencie. To nie jedyne podobieństwo, jakie udało się znaleźć do innych modeli, np. srebrna listwa pod przednią szybą jest jedną z cech charakterystyczną Mini.

Ssangyong Tivoli fot. Maciej Kukiełka (3)

Podobny do

Z boku Tivoli przypomina mi nową generację Suzuki Vitary. Powagi samochodu terenowego dodają potężne przetłoczenia na błotnikach, które widać nawet w lusterkach podczas jazdy. Na słupku C możemy znaleźć także czarny pasek, który jest nawiązaniem do Citroena C4 Cactus. A dzięki temu, że słupki A i B są czarne mamy wrażenie jakby dach unosił się w powietrzu. Taki zabieg sprawia, że samochód wydaje się niższy niż jest w rzeczywistości. Dodatkowym przyciągającym uwagę elementem Tivoli jest czarny pas biegnący w dolnych częściach samochodu. Jest to ciekawy zabieg stylistyczny, a ponadto spełnia bardzo ważną funkcję. Docenią go użytkownicy chcący zachować lakier w jak najlepszym stanie chroniąc go od odprysków kamieni.

Ssangyong Tivoli fot. Maciej Kukiełka (34)

Pomieszanie z poplątaniem

Tył Tivoli to stylistyczne pomieszanie z poplątaniem. Mamy tutaj naleciałości Nissana Juke’a, Range Rover’a 2015 i Mitsubishi ASX. Ogólnie rzecz biorąc im dłużej się ten tył ogląda tym ładniejszy się wydaje. Górna część klapy bagażnika to lekko nachylona szyba, podkreślona od góry dyskretnym spojlerem, w który wkomponowano trzecie światło stop. Następnie mamy lampy, które swoim kształtem przypominają nieco te z Range Rovera. Szczególnie chodzi tu o ich kształt i sposób, w jaki nachodzą na bok pojazdu. Co do kształtu wypełnienia, jest ono unikalne i całkiem przyjemne dla oka. Nie można tutaj zarzucić, że styliści się nie postarali i reflektory przypominają te z naczep ciężarówek. Poniżej znajdziemy masywny zderzak okraszony pseudoterenowymi nakładkami. W samym środku tego terenowego nawiązania umieszczono światło przeciwmgielne tylne. Można doszukiwać się naleciałości z Nissana Juke’a albo Formuły pierwszej. Ogólnie bardzo ładne i cieszące oko rozwiązanie. Sam kształt blach tworzących kształt tylnej części nadwozia przypomina mi tył ASX’a (szczególnie to przełamanie klapy pod szybą).

Ssangyong Tivoli fot. Maciej Kukiełka (13)

Wygląd Tivoli, pomimo że nawiązuje do wielu innych modeli konkurencji, sprawia wrażenie modelu niepowtarzalnego, który umiejętnie łączy właściwości terenowe jak i styl.

Ssangyong Tivoli fot. Maciej Kukiełka (22)

Wnętrze w Koreańskim stylu

Jednak zasiądźmy do środka. Deska rozdzielcza najmniejszego modelu SsangYonga wygląda nowocześnie, jednak czuć w niej duch Korei. Spotkamy w niej elementy przypominające elementy pochodzące z modeli Kii czy Hyundaia. W środku znajdziemy różniej jakości elementy plastikowe, od twardych po miękkie, a nawet elementy gumowane i materiałowe. Jednak spasowanie tych wszystkich elementów okazało się dokonane bardzo poprawnie i nie słychać żadnych trzasków.

Ssangyong Tivoli fot. Maciej Kukiełka (50)

System multimedialny w Tivoli

Charakterystycznymi elementami wnętrza, które na początek rzucają się w oczy jest panel sterowania klimatyzacji oraz wyświetlacz multimedialny. System multimedialny o przekątnej 7 cali znajduje się w górnej części deski rozdzielczej. Jest on odpowiedzialny raczej za przeniesieniem dzięków czy to przez odbiór radia, odtwarzanie muzyki z telefonu, pamięci USB, lecz w podstawowym systemie multimedialnym nie dostaniemy odtwarzacza CD czy nawigacji GPS. Jednak znalazło się miejsce na kamerę cofania, która pomaga podczas cofania. Producent dodał także dodatkowy port HDMI, którego działania nie udało się nam przetestować (przez port HDMI można streamować nawigację GPS z telefonu czy oglądać filmy ale tylko podczas postoju).

Ssangyong Tivoli fot. Maciej Kukiełka (18)

Smart Steer

Poniżej ekranu zaczyna się królestwo fortepianowego plastiku, na którym jest umieszczony układ sterowania klimatyzacją, zaprojektowany w jedyny i niepowtarzalny sposób. Sterowanie samą klimatyzacją wymaga chwili przyzwyczajenia, w którym miejscu znajdują się odpowiednie przyciski. Najważniejsze, że klimatyzacja działa sprawnie i pozwala szybko schłodzić czy ogrzać wnętrze. Pomiędzy ekranem, a panelem klimatyzacji znajdują się płaskie przyciski od sterowania podgrzewanej tylnej szyby, sterowania komputerem pokładowym (trochę dziwne miejsce ale podczas użytkowania umiejscowienie tych przycisków nie przeszkadzało w obsłudze komputera pokładowego), włącznik świateł awaryjnych oraz przycisk układu Smart Steer. Dzięki systemowi Smart Steer można regulować wspomaganie kierownicy odpowiednio od preferencji kierowcy. Można wybierać spośród trzech trybów: Comfort, Normal i Sport, ja preferowałem tryb Normalny w mieście, a podczas pokonywania trasy tryb Sportowy, który spisywał się najlepiej poprzez bardziej wyraźne usztywnienie układu kierowniczego.

Ssangyong Tivoli fot. Maciej Kukiełka (49)

Czytelne wnętrze

Przed oczyma kierowcy mamy przyjemnie trzymającą się skórzaną kierownicę z przyciskami do sterowania radiem oraz tempomatem, a ich obsługa jest bardzo prosta. Na wyświetlanie prędkości samochodu i obrotów silnika producent zdecydował się na analogowe wskaźniki, które zostały umieszczone w głębokich tubach. Po środku obrotomierzy znalazło się miejsce na 3,5 calowy wyświetlacz komputera pokładowego, wyświetlającego podstawowe informacje o podróży oraz podpowiadającego, który bieg dobrać.

Ssangyong Tivoli fot. Maciej Kukiełka (36)

Schowki

Pasażer oczywiście po swojej stronie nie dostanie kierownicy 😉 ale będzie miał do dyspozycji gumowaną półeczkę na odłożenie smartfona czy parasolki. Pod półeczką znajduje się oświetlany głęboki schowek, w którym na pewno zmieści się stos starych map. Jeśli szukamy dodatkowych półeczek i schowków to znajdziemy je również na tunelu środkowym (miejsce na telefon, nad nim wyjścia HDMI oraz USB, a obok 2 wyjścia 12V), za skrzynią biegów i hamulcem ręcznym mamy podłokietnik z pojemnym schowkiem (bez problemów mieści się tam np. lustrzanka). Producent nie zapomniał o dwóch cupholderach umieszonych po prawej stronie hamulca ręcznego oraz skrzyni biegów. Dodatkowo na boczkach wszystkich drzwi są miejsca na butelki, a na przednich drzwiach są kolejne przegródki na inne rzeczy.

Ssangyong Tivoli fot. Maciej Kukiełka (20)

Trochę za krótkie fotele

Aby zasiąść na fotelach należy się trochę wspiąć do samochodu, może to przeszkadzać osobom, które mają problemy z kolanami czy stawami. Jednak gdy już w nim zasiądziemy, mamy do dyspozycji fotele tekstylne o dość wysokiej jakości, jednak z niezwykle podstawową możliwością regulacji (regulacja wysokości siedziska oraz pochylenie oparcia). Mam wrażenie jakby fotele były z 5 cm za krótkie, a wożąc pasażerów w zimowym ubraniu także można było zauważyć, że przydałoby się z 2 cm szersze siedzenia. Samo zajęcie prawidłowej pozycji za kierownicą nie stanowi problemu, jednak niektórzy będą narzekali na brak regulacji kierownicy w poziomie. Widoczność po zajęciu prawidłowej pozycji za kierownicą mogą utrudniać słupki A z blisko zabudowanymi lusterkami oraz podczas cofania brak okien w słupkach C. Lusterka wsteczne są duże i pomagają w manewrowaniu na parkingu wspomagając kamerę cofania. Lusterko środkowe ma czujnik światła i automatycznie ściemnia się w nocy, jednak samo podczas cofania mało się przydaje.

Ssangyong Tivoli fot. Maciej Kukiełka (21)

Gadżety w Captura

Przesiądźmy się do tyłu. Tutaj mamy naprawdę dużo miejsca na nogi jak i głowę. Tylna kanapa została tak zaprojektowana, by można było przewozić trzech pasażerów z tyłu. Osoba siedząca po środku nie będzie narzekała, że nie ma co począć z nogami, ponieważ praktycznie nie ma żadnego tunelu środkowego. Pasażerowie mają do dyspozycji z tyłu jedynie dwa schowki na boczkach drzwi. Na fotelach kierowcy i pasażera odnajdziemy gumki takie jak w Capturze. Dzieci będą już wiedziały jak nam uprzykrzyć życie gdy nie spełnimy ich życzeń podczas dłuższych podróży.  Nie znajdziemy żadnych dodatkowych nawiewów, portów ładowania czy schowków. Również nie ma chowanego podłokietnika na środku kanapy.

Ssangyong Tivoli fot. Maciej Kukiełka (26)

Jeden z największych w klasie bagażników

Po otwarciu bagażnika zobaczymy, że krawędź załadunku jest umieszczona wysoko, a bagażnik jest typu „korytko” tak jak w miejskich samochodach typu hatchback, a nie jak w innych konkurentach płaskiego progu załadunku jak np. Peugeot 2008. Bagażnik ma pojemność 423 l, to jeden z największy bagażników wśród miejskich crossverów. Niestety w środku nie znajdziemy żadnych haczyków na zakupy, jedynie jedno źródło światła i wyście 12V po lewej stronie oraz po prawej stronie gumki do przytrzymania luźnych rzeczy. Bagażnik możemy doposażyć w dodatkową półkę, która dodaje podwójne dno oraz niweluje uskok po rozłożeniu tylnych siedzeń.

Ssangyong Tivoli fot. Maciej Kukiełka (7)

Przyjemny silnik 1.6 D

Pod maską testowanego Tivoli producent zainstalował silnik D16DTF własnej konstrukcji o pojemości 1,6 l i mocy maksymalnej 115 KM uzyskiwanym w zakresie od 3400 do 4000 obr./min oraz maksymalnym momencie obrotowym 300 Nm uzyskiwanym w zakresie od 1500 do 2500 obr./min. Silnik ten połączony został z 6-biegową przekładnią manualną i pozwala Nam na rozpędzenie się do prędkości maksymalnej wynoszącej 175 km/h, jednak podczas naszych testów wyszło na jaw, że ten mały Koreańczyk może znacznie więcej 😉 . Nigdzie nie udało mi się znaleźć informacji jaki jest czas rozpędzania samochodu do 100 km/h, jednak z naszych badań samochód osiąga tą prędkość na mokrym asfalcie w ciągu 11,3s (z włączonym jak i wyłączonym systemem ESP). Podczas testów elastyczności (jedna osoba 100 kg) 60-120 km/h na 4 biegu osiągniemy w ciągu 13,1s, a na 5 biegu w 16,4s.

Oszczędny silnik Ssangyonga

Nowy Diesel Ssangyonga jest całkiem oszczędną jednostką. Normalna, spokojna jazda w warunkach miejskich pozwoliła na uzyskanie spalania rzędu 6,5 litra na 100 km. W przypadku, gdy lubimy mocniej naciskać na pedał gazu wartość ta może oscylować w granicach ponad 8 litrów w mieście. Trasa to idealny żywioł motorów wysokoprężnych. Podczas jazdy ze stałą szybkością 120 km/h na 6 biegu przy prędkości obrotowej 2100 obr./min spalanie wynosi 4,7 l/100 km. Jednak gdy będziemy chcieli jechać 140 km/h to prędkość obrotowa będzie wynosiła już 2500 obr./min. Spalanie średnie jakie mi udało się zbadać wyniosło 8,4 l/100 km. Jest to prawie 75 % większe spalanie niż przy prędkości o 25 % mniejszej (120 km/h).  Powodem mogą być duże opory powietrza przy wysokiej prędkości. Spalanie podczas spokojnie pokonanej trasy Lublin – Warszawa wyniosło 4,3 l/100 km.

Zobacz również:   Diament w koronie, czyli [TEST] Volvo V90 D5 R-Design.

Ssangyong Tivoli fot. Maciej Kukiełka (8)

Niezłe wyciszenie Tivoli

Samochód został dobrze wyciszony, jedynie podczas jazdy na zimnym silniku słychać działanie silnika. Jednak gdy silnik dojdzie już do optymalnej temperatury, pracuje ciszej jak i pali mniej ;). Nawet podczas jechania z prędkością 140 km/h dźwięk silnika samochodu jest mało zauważalny, a to co słyszymy to opory powietrza, które są już dużo bardziej zauważalne niż podczas 120 km/h.

Ssangyong Tivoli fot. Maciej Kukiełka (5)

Ale skrzynia mogła by lepiej działać

Działanie skrzyni biegów nie rodzi zastrzeżeń, ale już długość skoku lewarka tak. Droga, jaką musimy pokonać, aby zmienić bieg jest trochę za długa, a do tego przy próbach szybkich zmian biegów zdarza się nie trafić w bieg. Oczywistym jest, że nie jest to samochód sportowy, ale ten element można było zrobić ciut lepiej. Jednak przy normalnej, nawet dynamicznej jeździe nie uświadczymy najmniejszego dyskomfortu z tego tytułu.

Ssangyong Tivoli fot. Maciej Kukiełka (35)

Sztywniak

Jeśli chcemy samochodu, które będzie pokonywało większe nierówności na drodze bez naszej absorbcji to stanowczo samochód nie dla Ciebie. Samochód ma sztywne zawieszenie, dzięki czemu na miejskich dziurach, studzienkach i innych nierównościach będziemy doskonale czuć ich obecność. Jednak dzięki takiemu zestrojeniu zawieszenia samochód zachowuje się stabilnie i przewidywalnie podczas normalnej jazdy. Nawet podczas pokonywania slalomu samochód posłusznie wykonuje nasze polecenia, a sam system ESP pozwala działać zawieszeniu, a nie hamulcom. Dość wysoka pozycja za kierownicą wzmacnia przekonanie, że samochód się przechyla podczas pokonywania szybszych zakrętów.

Ssangyong Tivoli fot. Maciej Kukiełka (33)

Koreański egzotyk

SsangYong Tivoli to dobry samochód by wyróżnić się na drodze i na parkingu. Gdy będziemy jeździć po mieście, będziemy wzbudzać zainteresowanie (znacznie większe niż gdybyśmy przejeżdżali nowym BMW, Audi czy Mercedesem). Będziemy musieli się przyzwyczaić do tego, że ktoś do nas podejdzie i zapyta się co to za marka, model, silnik. Część osób w pierwszym momencie pomyśli, że to jakiś nowy Chiński samochód, jednak jest to najdłużej istniejący Koreański producent samochodów. Myślę, że jeśli szukasz auta, którym chcesz się wyróżnić i chcesz mieć samochód typu Crossover, wtedy Tivoli będzie świetnym wyborem. Jest On sporo tańszy od Mini, a silnik Diesla zapewnia doskonałe osiągi. Samochód w testowanej wersji QUARTZ z silnikiem 1,6 diesla i lakierem metalik kosztuje 75300 zł. Jeśli to dużo, warto zauważyć, że ta sama wersja z silnikiem benzynowym będzie kosztowała 65400 zł. Warto porównać w domowym zaciszu cenniki konkurencji i zdecydować samemu, gdybym chciał kupić miejskiego crossovera odwiedziłbym dealerów i jeszcze ponegocjował cenę Tivoli.

Poprzedni
Następny

3 KOMENTARZE

  1. Prezentuje się całkiem OK, ciekawe tylko jak z jego niezawodnością / wytrzymałością w porównaniu do bardziej popularnych samochodów. Swoją drogą SsangYong chyba robi się coraz mniej egzotyczną marką w naszym kraju.

  2. Mam TIVOLI 1,6 D już od 2 lat – i nie uwierzycie….SZOK!-jeszcze NIGDY NIC w nim nie musiałem robić! Leję diesla i wio! Tak niezawodnego samochodu jeszcze w życiu nie mieliśmy – a często je zmieniamy…POLECAMY wszystkim – szczególnie ze skrzynią w AUTOMACIE – rewelacja! Wygoda,komfort i oszczędność! IDEALNE auto dla 5 osobowej rodziny – nie ma drugiego auta z tak pięknie rozplanowanym wnętrzu – dzięki czemu miejsca w tym aucie jest więcej od kilku większych samochodów tej i większej wielkości! POLECAMY z całego serca!

  3. Potwierdzam, poprzedni wpis i zachwyt nad tym autem. Dziś mija 4 lata użytkowania auta i NIC – powtarzam NIC poza klockami, filtrami i oponami w nim nie wymienialiśmy! = NIGDY NIC NAM JESZCZE NIE NAWALIŁO! Autko jest b. oszczędne, sprawne, wygodne, szybkie i żwawe tak w mieście jak i na trasie – wyposażenie eleganckie i szokująco wygodne/komfortowe i przyjazne dla kierowcy jak i pasażera. Jedynym minusem mnie nieco wkurzającym jest nieco zbyt głośne działanie wentylatora i prawdopodobnie (nie jestem mechanikiem, ale to wyczytałem w necie) elektroniczne/komputerowe blokowanie wysokich obrotów zimnego silnika (1.6 Turbo diesel) – co go co prawda oszczędza, ale wkurza gdy chcesz szybko włączyć się do ruchu. Oczywiście już po kilku km wszystko wraca do normy, silnik nabiera mocy ale długo nie mogłem się do tego przyzwyczaić i szukaliśmy przyczyn – co okazało się jedynie troską producenta o żywotność silnika ( elektronika-komputer chroni go przed uszkodzeniem i nadmiernym zużyciem)… Nie szukajcie więc przyczyn w podobnej sytuacji, bo nic innego prawdopodobnie nie znajdziecie – a podłączanie komputera i szukanie innej przyczyny do niczego innego was nie doprowadzi -a grzanie na postoju tak nowoczesnego, ale zimnego silnika jest jego katowaniem i zbrodnią. Odpalaj auto i ruszaj! = jedź jakiś czas powoli i delikatnie manewrując pedałem gazu, po 3-5 km wszystko wraca do normy a silnik jedzie sprawnie, szybko i cichnie.

Leave a Reply