Starsze pokolenia, całe swoje życie zmagały się z plagą pijanych kierowców. Ludzie jeżdżący na podwójnym gazie byli problemem nagminnym i całe dekady zajęło stopniowe wyplenianie tego zjawiska. Dziś, chociaż w dalszym ciągu  daleko nam do ideału, widać że społeczeństwo patrzy na problem zupełnie inaczej, a ilość pijanych za kierownicą nieznaczne, ale regularnie spada.

Niestety na to miejsce wchodzi nowe zagrożenie. Wraz z postępującą popularyzacją narkotyków i dopalaczy na drogach pojawił się nowy problem, którym są naćpani kierowcy. Policja po latach bagatelizowania problemu zaczęła wreszcie dostrzegać skalę zjawiska i wykonuje kolejne kroki, aby mu zaradzić. Komenda Główna Policji wkrótce zakupi kolejnych 20 sztuk nowoczesnych narkotestów, które trafią w ręce funkcjonariuszy drogówki.

Jeżeli spojrzeć na stosunek ilości kierowców złapanych na jeździe pod wpływem alkoholu i narkotyków, może się wydawać, że nie ma w ogóle o czym mówić i kompletnie nie powinniśmy zaprzątać sobie głowy tak marginalnym zjawiskiem. W 2017 roku policji udało się złapać na gorącym uczynku 109 tysięcy pijanych kierowców. Natomiast tych pod wpływem narkotyków udało się namierzyć zaledwie 1 535.

Gigantyczny wzrost.

Nie dajmy się jednak zwieść tej suchej statystyce. Musimy wziąć pod uwagę, że jazda na podwójnym gazie to zmora od dziesięcioleci. Funkcjonariusze potrafią rozpoznać pijanego, a na wyposażeniu każdego patrolu drogówki znajduje się alkomat. Z narkotykami jest zgoła inaczej, dopiero od kilku lat policjanci są uczeni tego jak rozpoznać osobę będącą pod wpływem narkotyków. Natomiast narkotestery to wciąż rzadkość w wyposażeniu służb. To powoduje, że większość naćpanych kierowców była po prostu puszczana wolno.

Wracając jednak do statystyk, w 2017 roku złapano, aż o 19 proc. mniej kierowców będących po użyciu alkoholu (od 0,2 do 0,5 promila), i o 8 proc. mniej tych będących w stanie nietrzeźwości (powyżej 0,5 promila) w stosunku do roku 2016. Natomiast w przypadku narkotyków mamy do czynienia z silnie niepokojącym wzrostem. W ubiegłym roku złapano aż o 33% więcej kierowców będących pod wpływem środków innych niż alkohol w niż w roku 2016. To pokazuje z jak dużą skalą zjawiska możemy mieć wkrótce do czynienia.

Zobacz również:   Nowa generacja Klasy A: Komfortowa jak nigdy, dynamiczna jak zawsze

Wraz z nowo zakupionymi narkotesterami, na wyposażeniu policji będzie obecnie 213 takich urządzeń. Wydaje się to być liczbą śmiesznie wręcz mała. Na szczęście do tego dochodzą jeszcze jednorazowe testy przesiewowe, niestety nie wiemy ile ich jest, bo KGP nie dysponuje takimi danymi.

Dziurawe prawo.

W całej sprawie jest jeszcze jedna dziura, tym razem godząca w uczciwych kierowców, na przykład rekreacyjnych palaczy marihuany. Otóż w polskim prawie nie ma jasno określonych widełek, jakie stężenie THC, lub innych substancji psychoaktywnych (a właściwie ich metabolitów), kwalifikuje kierowce do bycia “pod wpływem”. Policyjny test może wykryć ślady narkotyku w organizmie nawet do kliku tygodniu po zażyciu narkotyku. Powstaje więc obawa, że policja karać będzie nie tylko tych naprawdę niebezpiecznych kierowców, którzy wsiadają “za kółko” zaraz po zażyciu jakiegoś środka, ale także tych którzy w piątek wieczorem na imprezie zapalili jednego skręta, a w poniedziałek wsiadają do auta, żeby pojechać do pracy. Podobnie zagrożeni będą osoby zażywające popularne leki przeciwbólowe taki jak np.: Ketonal, które na policyjnych testach mogą wykazywać zawartość opiatów.

Dodaj komentarz