Dopiero po 22 latach od wprowadzenia na rynek swojego pierwszego Suva, Toyota zaoferowała crossovera, czyli model C-HR. Nowy model uznanej na całym świecie marki próbuje złamać stereotyp, mówiący że Toyota produkuje jedne z najnudniejszych samochodów na świecie. Producent chwali się, że jest to jeden z najbardziej bezkompromisowych samochodów. Jeśli jednak tak jest, to poza zaletami ma na pewno parę wad, które spróbujemy znaleźć w naszym teście.

Toyota C-HR fot. Maciej Kukiełka

Toyota C-HR sprawia tak dobre pierwsze wrażenie, że czasem można się zastanowić czy aby model nie powinien trafić do portfolio Lexusa. Wyraziste linie, liczne przetłoczenia oraz tył pojazdu w stylu coupe to cechy, które raczej nie pasują do tego, co kojarzy nam się z Toyotą. Zapewne konstruktorzy chcą w ten sposób trafić do nowej grupy docelowej. Auto, po dobrym przyjęciu w Europie, trafi również na inne kontynenty.

Toyota C-HR fot. Piotr Majka

Przód samochodu jest rozwinięciem stylistycznej koncepcji Under Priority i Keen Look. Światła w testowanej wersji są wyposażone w technologię Full LED ze światłowodami i kierunkowskazami sekwencyjnymi nadającymi C-HR unikatowy charakter oraz wrażenie segmentu wyższego. Duży przedni zderzak dodaje ostrości i masywności oraz powoduje zmniejszenie prześwitu do zaledwie 148 mm, czyli do wartości jaką możemy dostać w samochodzie typu kompakt, a nie u liderów segmentu crossover/SUV.

Toyota C-HR fot. Piotr Majka

Oś boczna, która przebiega od przodu do tyłu oraz liczne czarne listwy boczne podkreślają dynamiczną, „uniesioną” sylwetkę auta. Toyota wyposażyła swojego małego crossovera w ukryte klamki w tylnych drzwiach, które zintegrowano ze słupkiem C. Ponadto opadająca linia dachu z dużym spoilerem sprawia wrażenie samochodu typu coupe.

Toyota C-HR fot. Maciej Kukiełka

Z tylnej części smukłego samochodu wystają duże lampy, które są wykonane w technologii LED. Również rozszerzany tylny zderzak sprawia wrażenie jakbyśmy mieli do czynienia z pojazdem, który ma w standardzie co najmniej 200 KM zamiast układu hybrydowego.

Toyota C-HR fot. Piotr Majka

Deska rozdzielcza, tak jak i materiały tapicerki zostały ciekawie skomponowane. Wersja Dynamic charakteryzuje się niebieskim wyglądem wnętrza, począwszy od częściowo obitych niebieską tkaniną foteli, środkowym podłokietniku obitym fioletowym materiałem, deską rozdzielczą, na której na samym szczycie mamy miękką niebieskawą tkaninę sprawiającą wrażenie wykonanej ze skóry, a skończywszy na lśniącym niebieskim pasku, który rozcina deskę rozdzielczą na dwie części i ciągnie się od boczków drzwi poprzez całą jej długość. Poniżej znajdziemy wiele plastikowych elementów pokrytych fortepianowym lakierem, które nie dość, że zbierają szybko kurz i odciski palców to jeszcze szybko się rysuje.

Toyota C-HR fot. Maciej Kukiełka

We wnętrzu znalazłem podobny do modelu RAV4 schemat aranżacji. Wspólnym elementem dla tych dwóch modeli jest tak zwany parapet, na którym w centralnym miejscu został umieszczony panel klimatyzacji automatycznej. Nad nim mamy wystający z deski rozdzielczej wyświetlacz systemu Toyota Touch 2. Pierwsze pytanie, które się nasuwa, to czy wyrastający z deski rozdzielczej tablet będzie zasłaniał nam drogę. Nie. Jeśli zajmiemy prawidłową pozycję za kierownicą, wyświetlacz powinien znajdować się w polu widoku deski rozdzielczej, a zaraz nad ekranem będzie zaczynać się pole widzenia drogi. Myślę, że to rozwiązanie jest dobre i pozwala nie odrywać wzroku od drogi podczas spoglądania na mapę czy na inne funkcje systemu multimedialnego Toyota Touch 2.

Toyota C-HR fot. Maciej Kukiełka

Pozycję za kierownicą znajdziemy bardzo szybko, w czym pomoże regulowana w dwóch płaszczyznach kolumna kierownicy oraz regulowany dodatkowo na wysokość fotel kierowcy z elektryczną regulacją odcinka lędźwiowego. Ręce kierowcy jak i pasażera będą mogły odpoczywać na podłokietnikach. Środkowy podłokietnik również jest pojemnym schowkiem. Jeśli mowa o miejscach do przechowywania, mamy dodatkowo dwa duże podświetlane cupholdery oraz niewielkie schowki w drzwiach. Również niewielkich rozmiarów jest zamykany schowek przed pasażerem. Zmieści co najwyżej instrukcję obsługi i mapę.

Toyota C-HR fot. Maciej Kukiełka

Kokpit kierowcy raczej nie zaszokuje osoby pragnącej nowoczesnych rozwiązań. W tak ciekawym z zewnątrz samochodzie Toyota postanowiła nadal trzymać się klasycznych rozwiązań, dotyczących dwóch obrotomierzy, które służą do określania prędkości i stopnia użycia systemu hybrydowego. Pomiędzy nimi znajduje się rozbudowany komputer pokładowy. Szkoda, że Toyota nie poszła za przykładem Peugota i nie oferuje wirtualnego kokpitu, chociażby w opcji. Pozostaje zadowolić się takim samym rozwiązaniem, co w Aurisie czy Corolli.

Toyota C-HR fot. Maciej Kukiełka

Tak jak przestrzeń z przodu jest „cool” i „trendy”, to z tyłu już tak niebiesko nie jest. Nie dość, że przychodzi nam wchodzić do wnętrza przez mały otwór drzwiowy, to jeszcze w środku jest strasznie ciemno. Winowajcą tego stanu jest czarna podsufitka oraz malutkie okienka. Producent zapewne zapomniał, że czarna podsufitka jest fajna, ale wtedy gdy przychodzi nam jechać dużą przestronną limuzyną, a nie małym obudowanym samochodem. O ile ciemność przeraża, to samej przestrzeni na tylnej kanapie jest całkiem sporo, nawet dla osoby o wzroście 190 cm. Taki pasażer będzie miał wystarczająco dużo miejsca na głowę jak i na nogi. Niestety na tylnej kanapie zabrakło podłokietnika, a na tunelu środkowym nie ma nawiewów dla tylnego rzędu.

Toyota C-HR fot. Maciej Kukiełka

Przestrzeń bagażowa nie jest zbyt duża i wynosi 377 l, co porównując go z konkurencją kompaktowych crossoverów jest jednym z gorszych wyników. Warto dodać, że cześć tej przestrzeni zajmuje subwoofer, a producent oferuje jedynie zestaw naprawczy więc o kole zapasowym możemy jedynie pomarzyć. Zwiększenie przestrzeni bagażowej jest możliwe dzięki zastosowaniu składanego oparcia tylnej kanapy w proporcji 40/60, jednak będziemy mieli tutaj dość wysoki uskok.

Toyota C-HR fot. Maciej Kukiełka

Technologie, w które Toyota wyposażyła model C-HR pozwalają już bez dodatkowych opłat bezpiecznie i komfortowo poruszać się po drogach. Mamy w standardzie aktywny tempomat, który pomaga bezpiecznie podróżować ze stałą prędkością bez wbicia się w tył samochodu na drogach szybkiego ruchu oraz automatyczne światła drogowe, które zmienią się na światła mijania jeśli czujnik wykryje inny pojazd przed nami. Ciekawym systemem, który pomoże nam podczas jazdy na autostradach jest układ ostrzegania o niezamierzonej zmianie pasa ruchu z funkcją powrotu na zadany tor jazdy, który delikatnie skoryguje samochód, aby jechał po właściwym torze. Ponadto każdy C-HR jest wyposażony w 7 poduszek powietrznych: przednie i boczne kierowcy i pasażera, kolanowa kierowcy, kurtyny boczne.

Zobacz również:   [TEST] Renault Grand Scenic 1.6 dCi 130 KM Intens

System multimedialny Toyota Touch 2 with Go to system dobrze znany z innych modeli Toyoty. Ten w  C-HR wyróżnia się tym, że jest umieszczony w formie tabletu oraz brak w nim odczytu płyt CD. Niestety producent nadal uparcie trzyma się koncepcji dotykowych przycisków służących do dokonywania operacji. Jednak system działa szybko, a szata graficzna i jasność wyświetlacza jest czytelna nawet w słońcu. Toyota oprócz nawigacji, odtwarzania muzyki, radia FM, podłączenia telefonu poprzez BT umożliwia dostęp do funkcji Toyota Online. Nasza wersja testowa była wyposażona w system Premium Audio JBL z 8-kanałowym wzmacniaczem stereo oraz 8 głośnikami i subwooferem, które grało czysto i przyjemnie, choć nie wiem czy warto dopłacać dodatkowe 4 900 zł.

Toyota C-HR fot. Maciej Kukiełka

Układ hybrydowy został zaczerpnięty z najnowszej generacji Priusa. Silnik 1.8 to czterocylindrowa, rzędowa jednostka spalinowa, która generuje 98 KM przy 5200 obr./min oraz maksymalny moment obrotowy wynoszący 142 Nm przy 3600 obr./min. Wspomagana jest ona silnikiem elektrycznym o mocy maksymalnej 53 kW (72 KM). Łączna moc układu hybrydowego wynosi 90 kW (122 KM) i jest przekazywana na koła za pośrednictwem automatycznej bezstopniowej przekładni E-CVT. Jednak większe opory powietrza zredukują maksymalną prędkość do 170 km/h, a 100 km/h Toyota osiąga dopiero po 11 s. W porównaniu do Priusa, C-HR jest o 10 km/h wolniejszy i przyśpiesza o 0,4 s dłużej.

Toyota C-HR fot. Piotr Majka

Należy natomiast pochwalić wyciszenie wnętrza. Podczas spokojniej jazdy raczej nie usłyszysz głośnej pracy silnika, jedynie wciśnięcie pedału gazu do końca spowoduje wycie silnika podczas sprawnego przyśpieszania. W trakcie hamowania silnikiem elektrycznym będzie doskwierać brzęczenie silnika elektrycznego, który będzie odzyskiwał energię dla układu hybrydowego.

Toyota C-HR fot. Maciej Kukiełka

Zawieszenie pojazdu jest komfortowe i pozwala miękko pokonywać nierówności na drodze. Jest zarazem sprężyste i pewnie trzyma się drogi nawet przy szybszym pokonywaniu zakrętów. Największą wadą w zespole trakcyjnym są energooszczędne opony Michelin, które powodują utratę przyczepności kół podczas przyśpieszania.

Toyota C-HR fot. Piotr Majka

A ile tak rzeczywiście pali hybrydowy C-HR? Różnie. W mieście, jeśli będziemy się starać, płynnie i delikatnie przyśpieszać możemy osiągnąć 4 l/100 km, jednak gdy przestaniemy się na tym skupiać to spalanie może wynosić nawet 9 l/100 km. Realnie patrząc w mieście spalanie powinno wahać się pomiędzy 5,5 a 6 litrami na 100 km. Podczas podróży lokalnymi drogami spalanie będzie się kształtować na poziomie 5,6 l/100 km, a gdy wjedziemy na drogę ekspresową to spalanie wzrośnie do 6 l/100 km. Jazda ze stałą prędkością 140 km/h spowoduje zużycie paliwa rzędu 8,7 l/100 km. Przy baku o pojemności 43 l jazda C-HRem po autostradzie to zasięg zaledwie 500 km.

Toyota C-HR fot. Maciej Kukiełka

C-HR to bez wątpienia jest jednym z najciekawszych samochodów 2016 roku. Wyróżnia go ciekawy wygląd, ekologiczny napęd oraz zastosowane w nim technologie. Toyota klasyfikuje ten model jako crossover, ale ja bym się z tym nie zgodził. Ma wygląd crossovera, ale całkowicie brakuje właściwości terenowych. Samochód jest raczej współczesną ewolucją pięciodrzwiowego coupe ukrytego pod przykrywką crossovera. Toyota tworząc nowe auto stworzyła nowy segment eco-cross-coupe. Brawo.

Testowany samochód: 2016 Toyota C-HR Dynamic Prime Hybrid = 2017 Toyota C-HR Dynamic Hybrid z pakietami(LED + TECH + JBL)

Cena testowanego egzemplarza: 136 600 zł

Test Toyota C-HR

 

5 KOMENTARZE

  1. Materiał bardzo nierzetelny,zapomniano,że omawia się samochód miejski !!! – Producent zapewnia jednak i dojazdówkę lub koło pełnowymiarowe,a kokpit jest bardzo nowoczesny,bo cześciowo obrócony w stronę kierowcy,ciekawej konstrukcji,a nadmiar przycisków zniknął.Ich funkce przejął duży tablet.W miejskim samochodzie na krótkie trasy nie potrzeba dużych okien ani też podłokietnika i nawiewu tylnego rzędu…..Przestrzeń bagazowa z kolei jest jedną z największych wśród crossoverów…!!! Silnik nie wydaje odgłosów wycia (nie jest psem czy wilkiem !!!) lecz normalny mechaniczny dźwięk rozpędzanego silnika,który w nadmiernie wyciszonych modelach klasy Premium,sztucznie edytuje się z głośników :)…Zasięg auta w/g autora “zaledwie” (!) 500 km,to przejazd przez prawie całą Polskę…Autor nie podkreslił tej zalety samochodu,że nie posiada on: sprzęgła,rozrusznika,stacyjki,alternatora,pasków,dzwigni hamulca ręcznego,

    • Panie Krzysztofie proszę wyjść z salonu Toyoty, wyłączyć telewizor z Zientarskim, otworzyć rozum i zobaczyć inne auta niż C-HR.
      Szkoda mi czasu na analizowanie Pana wpisu. Ale mam wrażenie, że Pan chce zakrzyczeć prawdę, cóż zamówił Pan samochód to i nim będzie Pan jeździł. Ale proszę pamiętać nie ma samochodu idealnego i proszę się z tym pogodzić. A czy Pan będzie z tego wyboru zadowolony to okaże się po paru dniach, roku czy 10 latach.

Dodaj komentarz