Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn
Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn

Marka Volvo od wielu lat jest synonimem bezpieczeństwa. Jest to również przedstawiciel segmentu premium odnoszący wielkie sukcesy na rynkach światowych. Działalność Volvo nie ogranicza się jedynie do samochodów osobowych, ale obejmuje także pojazdy ciężarowe. Jednak nie tego typu pojazd jest obiektem mojej dzisiejszej recenzji. Omawiany pojazd to Volvo V40 Cross Country Ocean Race T3 AT.

Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn
Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn

Model V40 obecny jest w gamie Volvo od przeszło 20 lat, jednak na kilka lat zniknął z rynku, by odrodzić się w 2012 roku jako zupełnie inne auto względem pierwszej V40-tki. Pierwsza generacja produkowana była w okresie 1995 – 2003. Następnie Volvo zrezygnowało z tego oznaczenia, a zastąpiło je V50. W 2012 roku oznaczenie V40 wróciło wraz z nowym modelem. Teoretycznie i praktycznie jest to trochę większy hatchback, chociaż patrząc na samochód z boku można pokusić się o stwierdzenie, że to takie małe, krótkie kombi. Zresztą na to wskazywałaby nazwa, gdyż V w nazewnictwie Volvo oznacza właśnie nadwozie typu kombi. Nic bardziej mylnego. To zdecydowanie hatchback. Model V40 nie ma, jak to występowało we wcześniejszych latach, swojego odpowiednika w nadwoziu sedan. Może to i dobrze, ponieważ jako hatchback prezentuje się znakomicie.

Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn
Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn

Testowany przez Nas egzemplarz to Volvo V40 Cross Country Ocean Race T3 AT z takimi dodatkami jak: metalizowany lakier, Business Pack Connect, Intellisafe Surround Pack, Pakiet Light, Winter Pack, czujnik deszczu, czy przygotowanie do kamery cofania. Szczegółową specyfikację tego egzemplarza znajdziecie >TUTAJ<.

Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn
Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn

Stylistyka Volvo V40 prezentuje obecną już od kilku lat filozofię producenta odcinającego się od kultowych już „cegłopodobnych” kształtów. Linie definiujące karoserie są miękkie, subtelne i dają poczucie wyjątkowości oraz luksusu. Ktoś powie, że samochód jak każdy inny, ale nie zgodzę się z tym. Patrząc na V40 widać, że to nie jest taki zwykły samochód. Przód to oczywiście ogromna atrapa chłodnicy z dużym logo Volvo okraszona chromowaną obramówką. Poniżej grilla umieszczone są światła przeciwmgielne oraz malowane w kolor aluminium przetłoczenia definiujące model Cross Country. Imitują one osłonę chłodnicy oraz całego zespołu napędowego.

Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn
Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn

Linia boczna to klasyczny hatchback, jednak Volvo chcąc utrzymać auto w stylistyce innych „V-ek” dodało subtelne aluminiowe relingi dachowe. Podkreślają one wyjątkowość auta oraz dodają funkcjonalności, chociaż nie w pełnym zakresie długości relingów. Jeżeli chcielibyśmy przewieźć coś na ich początkowym odcinku to nie możemy położyć tego ładunku płasko na relingach, gdyż linia dachu przebiega wyżej niż ich krawędź. Stylistyka ponad funkcjonalność. Na progach umieszczono kolejne nakładki imitujące osłony. Dodatkowo na przednich nadkolach znajdziemy emblematy określające wersję V40-tki. W tym wypadku Ocean Race. Całość postawiono na bardzo ładnych felgach ze stopów lekkich Portunus Diamond Cut w rozmiarze 225/50 R17.

Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn
Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn

Tył to nawiązanie do poprzedniej V40-tki. Oczywiście tylna szyba, a pod nią czarny panel powiększający optycznie całą szybę. Na tym panelu Volvo umieściło swoją nazwę, co wygląda bardzo elegancko, a jednocześnie nie rzuca się w oczy. Po obu stronach szyby umiejscowiono lampy tylne o charakterystycznym dla marki kształcie. W dolnych partiach zderzaka znajdziemy ostatnie już przetłoczenia imitujące nakładki ochronne wraz w wytłoczonych napisem Cross Country oraz, co zawsze cieszy oko, dwie końcówki wydechu.

Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn
Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn

Zaglądając do wnętrza na pierwszy rzut oka możemy poczuć się nieco jak w samochodzie sprzed 10 lat. Na konsoli centralnej umieszczono bowiem ogrom przycisków, a w tym pełną klawiaturę alfanumeryczną. Toż to relikt przeszłości, a obecnie producenci starają się usunąć jak najwięcej przycisków z konsoli centralnej. Też tak pomyślałem w pierwszej chwili. Ale gdy zacznie się tego wszystkiego używać to nagle te przyciski zaczynają mieć sens. Co więcej, macanie po ekranie w celu przełączania funkcji czy wpisywania danych do nawigacji nie będzie już Nas cieszyło. Uważam, że taki mały „powrót” do retro rozwiązań jest genialny z kilku prostych powodów. Po pierwsze wnętrze jest utrzymane w większej estetyce (brak śladów paluchów na ekranie – to zawsze wygląda źle), po drugie uzależnieni od ekranów dotykowych w tym samochodzie odpoczniemy od dotykania płaskiego, zimnego ekranu. Tutaj w każde naciśnięcie musimy się zaangażować. Mnie to sprawiało ogromną radość, chociaż czasem prędkość wprowadzania danych, np. do nawigacji, mocno kulała przez takie rozwiązanie. Ale to nie ważne, bo miałem z tego fun.

Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn

Ogólnie cała konsola centralna to szafa z czterema pokrętłami oraz milionem przycisków zawieszona w powietrzu. Dodatkowo ozdobiona jest ona dość wąskim paskiem biegnącym wzdłuż całej konsoli z dyskretnie wypisanymi miastami z różnych zakątków świata podkreślając tym samych wersję Ocean Race. Za nią znajdziemy dość skromnych rozmiarów półeczkę, która pomieści klucze, zapalniczkę, może jakiś mały telefon i tyle. Nad konsolą centralną znajdziemy spory (8-calowy) ekran zestawu multimedialnego, obejmującego takie funkcje jak: nawigacja, radio, media (w tym Apple, Bluetooth® oraz AUX), telefon, My Car (rozbudowany komputer pokładowy wraz ze wszystkimi ustawieniami), internet (i tu zaskoczenie, bo przeglądarka faktycznie działała; dość wolno mimo dostępu do internetu o prędkości LTE, ale działała) oraz kamerę (i tu kompletnie niezrozumiałe przeze mnie posunięcie Volvo. Po co oferować pakiet przygotowawczy pod kamerę cofania? Dlaczego w samochodzie za taką kwotę nie ma jej w standardzie? Jaki w tym sens?). Tuż obok usytuowano gniazdo na pilot pojazdu oraz przycisk Start/Stop.

Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn
Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn

Przemieszczając się dalej w lewą stronę zajmiemy miejsce kierowcy, czyli najlepsze w całym samochodzie. Jest tak, gdyż przed oczami kierowcy znajdziemy niezwykle miłą w dotyku skórzaną kierownicę z przyciskami sterowania systemem multimedialnym oraz tempomatem i ogranicznikiem prędkości. Jest ona ozdobiona aluminiowym panelem, który w przeciwieństwie do plastikowych wstawek u innych producentów robi bardzo, ale to bardzo pozytywne wrażenie. Tuż za kierownicą umieszczone zostały zegary, które generowane są przez ogromny ekran odpowiadający za wyświetlanie dosłownie wszystkich informacji. Całe zegary są cyfrowe. No prawie. Prędkościomierz, obrotomierz/wskaźnik wykorzystywanej mocy oraz wskaźnik temperatury cieczy chłodzącej/ekonomizer wyświetlane są w postaci trzech wariantów motywów: Elegance, Eco i Performance. Wszystkie prezentują się znakomicie i cieszą oko. Dodatkowo wewnątrz tarczy prędkościomierza wyświetlane są informacje z komputera pokładowego oraz wskazania systemów bezpieczeństwa, w tym systemu Lane Assist oraz systemu rozpoznawania znaków drogowych.

Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn
Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn

System multimedialny obecny na pokładzie V40 wyposażony został w wiele ciekawych funkcji, jak np. możliwość odczytania wiadomości tekstowej na ekranie oraz powierzenie tej roli syntezatorowi mowy (działa to komicznie, ale działa). Zestaw audio obsługujący radio oraz media to SENSUS CONNECT wraz z HIGH PERFORMANCE zasługuje na pochwałę. Nie dość, że gra bardzo czysto to i głośno. Zarówno przy niskiej jak i wysokiej głośności dźwięk nie był zniekształcony, a odtwarzana muzyka nie była w żaden sposób ograniczona ani spłaszczona. Bas był głęboki i soczysty, a wysokie tony głośne i piskliwe. Wszystko tak jak być powinno. I nie trzeba za bardzo grzebać ani w ustawieniach audio samochodu ani urządzenia, z którego odtwarzamy muzykę. Wręcz odradzam wszelkie equalizery i inne wzbogacacze dźwięku w telefonie.

Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn
Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn

Fotele przednie są dość mocno wyprofilowane, przez co jazda w nich sprawia dużo frajdy, gdyż ich trzymanie boczne jest na bardzo przyzwoitym poziomie i zachęca do szybszego pokonywania zakrętów. Dodatkowo czarna skórzana tapicerka jest bardzo miła w dotyku i sprawia wrażenie bycia „ciepłym” materiałem, a pomarańczowe przeszycia dodają jej uroku. Na wewnętrznych bocznych powierzchniach przednich foteli wytłoczono napis Ocean Race, aby przypomnieć użytkownikowi jakim pojazdem się porusza. Dodatkowo w celu zwiększenia komfortu podróżowania przednie fotele są podgrzewane.

Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn
Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn

Miejsca z tyłu nie ma jakoś powalająco dużo, ale da się spokojnie podróżować w 4 dorosłe osoby. Aby umilić podróż producent zainstalował w oparciu środkowego miejsca podłokietnik (co nie jest niczym nadzwyczajnym) oraz w krawędzi siedziska uchwyty na kubeczki otwierane przy pomocy wyciąganego paska (bardzo ciekawe i wygodne rozwiązanie). Poza tym bez fajerwerków. Widoczność do przodu z tych miejsc jest dość mocno utrudniona ze względu na zagłówki przednich foteli. Są one dość spore i skutecznie zasłaniają świat przed oczami pasażera chcącego śledzić przebieg trasy przez przednią szybę.

Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn
Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn

Przechodząc dalej ku tyłowi nieuchronnie dotrzemy do bagażnika. I w związku z tym bagażnikiem mam mieszane uczucia. Volvo upiera się, że to kombi, ale nawet Clio w kombi ma większy bagażnik. Jako duży hatchback ten bagażnik również nie powala na kolana. Uznajmy więc, że bagażnik jest, da się z niego swobodnie korzystać i zapakować do niego bagaże na jakieś wakacje. Jego pojemność wynosi 335 l, a po rozłożeniu tylnej kanapy uzyskamy przestrzeń bagażowo-ładunkową o pojemności 1032 l. Pociesza fakt, że podłoga jest dwupoziomowa, a cała przestrzeń jest symetryczna i żadne wystające elementy nie będą nam przeszkadzały podczas załadunku.

Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Tomasz Kicior
Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Tomasz Kicior

Pod maską testowanego Volvo V40 Cross Country Ocean Race producent zainstalował silnik T3 o pojemości 1,5 l i mocy maksymalnej 152 KM osiąganych przy 5000 obr./min oraz maksymalnym momencie obrotowym 250 Nm uzyskiwanym w zakresie od 1300 do 4000 obr./min. Silnik ten połączony został z 6-biegową przekładnią automatyczną Geartronic i pozwoli Nam na rozpędzenie się do prędkości maksymalnej wynoszącej 210 km/h. Zestaw ten zapewni zarówno bardzo płynną i dostojną jazdę, jak i dynamiczne wyprzedzanie, czy wręcz nieco sportową jazdę dzięki możliwości sekwencyjnej zmiany biegów. Szkoda tylko, że ta sekwencyjna możliwość zmiany biegów nie jest tak jak być powinna, czyli + do siebie, a – od siebie. Ale i tak jest z tym dużo zabawy jeśli ktoś chciałby poszaleć. Dodatkowo mamy możliwość włączenia trybu ECO dla skrzyni biegów i wtedy można jeszcze lżej, delikatniej i oszczędniej pojeździć. Przy spokojnej jeździe po mieście spalanie wynosi ok. 9 l/100 km, a w trybie ECO 7,7 l/100 km. Przy normalnej jeździe po mieście z gwałtownymi przyspieszeniami i hamowaniami spalanie wzrośnie Nam do 11,7 l/100 km, a w trybie ECO do 10,5 l/100 km. W cyklu mieszanym spalanie wynosić powinno ok. 7,5 l/100 km, a w trybie ECO ok. 6,7 l/100 km. W cyklu pozamiejskim przy prędkości 100 km spalanie nie powinno przekroczyć 6,9 l/100 km, a w trybie ECO 5,9 l/100 km. Jak łatwo zauważyć tryb ECO, który często nie oznacza zupełnie nic daje realne korzyści podczas jazdy. Należy przy tym pamiętać, że ECO to nie tylko ustawienie skrzyni biegów, ale i całego stylu prowadzenia. I nie oznacza to wcale powolnego poruszania się. Ale zasady Eco-Drivingu to nie tutaj (znajdziecie je pod tym odnośnikiem). Podczas jazdy z większymi prędkościami (rzędu 140, 160, 180 km/h, oczywiście na zamkniętym odcinku testowym) samochód zachowuje się bardzo stabilnie, a do uszu zarówno kierowcy i pasażerów nie dobiega żaden nadmierny hałas. Ot lekki szum powietrza oraz opon, a spod maski lekkie rzężenie silnika. Wyciszenie kabiny stoi na najwyższym poziomie. W zakrętach auto prowadzi się bardzo stabilnie i pewnie. Czasem dokucza tylko system Lane Assist i o tym teraz szerzej opowiem.

Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn
Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn

Lane Assist jak sama nazwa wskazuje jest systemem utrzymywania pojazdu między liniami pasa, po którym się porusza, albo inaczej systemem zapobiegającym niezamierzonym lub niezasygnalizowanym zmianom pasa ruchu. Jest to świetny system i mam nadzieje, że w najbliższej przyszłości stanie się seryjnym wyposażeniem wszystkich samochodów na rynku. Są jednak pewne „ale”. Otóż gdy jest sucho, a kamera będąca częścią systemu rozpoznaje linie wszystko jest idealnie. Podczas niezasygnalizowanej próby zmiany pasa ruchu system koryguje Naszą trajektorię jazdy i wraca na właściwy tor. Kilkukrotne wykonanie takiego manewru w krótkim odstępie czasu spowoduje uruchomienie kolejnego systemu bezpieczeństwa Drive Alert, który wyczuli działanie Lane Assist oraz ograniczy możliwość gwałtownego przyspieszania. Towarzyszyć temu będzie stosowna informacja na ekranie komputera na zegarach. Problem pojawia się, gdy zacznie padać. System znacznie rzadziej rozpoznaje linie (i to nie jest jeszcze wadą, bo oczywistym jest, że zdolności kamery do rozpoznawania obrazu maleją wraz ze wzrostem zakłóceń), a te które rozpozna często nadinterpretowuje. Zdarzyć się bowiem może, że podczas jazdy na wprost system nagle złapie linię boczną i uzna, że zaczynamy zjeżdżać, a wtedy będzie próbował korygować Nasz tor jazdy. Na prostym odcinku da się na to łatwo i szybko zareagować. Gorzej sprawa się ma, gdy do takiej sytuacji dojdzie na łuku. Wtedy potrafi gwałtownie szarpnąć samochodem co nie jest ani komfortowe, ani bezpieczne. Kilka razy zdarzyła mi się taka sytuacja podczas jazdy i nie było to miłe.

Zobacz również:   [TEST] Renault Megane GrandCoupe 1.2 TCe 130KM EDC Intens
Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn
Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn

Kolejnym systemem bezpieczeństwa wartym uwagi jest system BLIS, czyli rozpoznawanie pojazdu znajdującego się w martwym polu lusterka i informowanie kierowcy za pomocą pomarańczowej ostrzegawczej lampeczki umieszczonej w trójkątach drzwi przy lusterkach. Uważam, że jest to bardzo przydatny system szczególnie w mieście, aczkolwiek nie niezbędny. Nie przydał mi się on ani razu, ale dla kogoś rozkojarzonego za kierownicą lub rozproszonego taki system może być zbawieniem od spowodowania kolizji bądź wypadku.

Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn
Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn

Ostatnim już systemem zasługującym na obszerniejsze rozważanie jest system ostrzegania o kolizji z automatycznym hamowaniem z pełną intensywnością i funkcją wykrywania pieszych oraz rowerzystów. System ten działa już od prędkości 4 km/h i ostrzega kierowcę za pomocą sygnalizacji akustycznej i wizualnej o zbyt małej odległości od poprzedzającego pojazdu lub obecności pieszych oraz rowerzystów na drodze samochodu. Jeżeli kierowca nie zareaguje i kolizja staje się nieunikniona, zostaje uruchomione pełne hamowanie, które pomaga zapobiec zderzeniu lub złagodzić jego skutki. Volvo zasłynęło kilka lat temu pierwszą generacją tego systemu, gdy pojazd testowy z pełną prędkością wbił się w tył naczepy na placu testowym. Obecnie system działa bez najmniejszych zarzutów i stara się zminimalizować skutki kolizji, do której niestety musi dojść. Ja nie sprawdzałem w pełni zakresu działania tego systemu bezpieczeństwa, ale sam czujnik radarowy wykrywał niebezpieczeństwo i sygnalizował to tak jak powinien, akustycznie i wizualnie. Dalej nie odważyłem się prowokować działania tego układu, gdyż zwyczajnie szkoda by mi było samochodu, gdyby cokolwiek poszło nie tak. Ale wierzę, że system działa i uratuje zarówno ludzi poza jak i w samochodzie w krytycznej sytuacji.

Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn
Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn

Przystępując do testu Volvo V40 Cross Country Ocean Race myślałem, że będzie to hatchback podobny do tych od innych producentów. Jak ogromnie się myliłem. V40 daje Nam poczucie inności, wyjątkowości i lepszości. Jeżdżąc takim samochodem dajemy światu znak, że mamy poczucie gustu, ekskluzywności i chcemy być zauważani. Wersja Cross Country wzmaga jeszcze bardziej poczucie bycia zauważanym. Zdecydowanie odcina się od stereotypu Volvo, jako nudnej i „dziadkowej” marki. Jest to samochód dla ludzi młodych ceniących sobie komfort, prestiż oraz to wyjątkowe uczucie siedzenia za kierownicą pięknego samochodu, będącego przecież tylko hatchbackiem. Nie zrozumiesz co znaczy Volvo dopóki się takim nie przejedziesz.

Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn
Volvo V40 CrossCountry Ocean Race T3 152 KM AT fot. Jakub Baltyn

Jeżeli zastanawiacie się nad zakupem podobnego samochodu klasy premium i nie jesteście zdecydowani to musicie zagościć w salonie Volvo. Ceny podstawowych egzemplarzy Volvo V40 zaczynają się już od 83 700 PLN, a wersji Cross Country od 98 200 PLN. Prezentowany oraz testowany przeze mnie egzemplarz to Volvo V40 Cross Country Ocean Race T3 AT z kilkoma dodatkami, które producent wycenił na 151 930 PLN. Ktoś powie dużo, ale za BMW serii 1, czy Mercedesa klasy B zapłacimy podobne, jak nie większe pieniądze, a Volvo dostarczy Nam przy tym poczucie wyjątkowości. W tym aucie można się bardzo łatwo zakochać, a kochane auto odwdzięczy Nam się jeszcze większą radością z posiadania i poruszania się nim. Zdecydowanie polecam i zachęcam do przejechania się oraz zakupu.

2 KOMENTARZE

  1. Volvo mnie nie zachwyciło, trochę „odgrzewane kotlety”, przestarzały design. W porównaniu z Infiniti Q30 wnętrze bardzo słabe, trochę tandetne i plastikowe, w Infiniti wszędzie widać luksus i rozmach jak na premium przystało.

Leave a Reply