Honda Jazz to jedno z najobszerniejszych aut miejskich na naszym rynku. Miejsca nie brakuje również w nowej generacji. Ponadto jest bardziej nowocześnie i z jeszcze większą ilością elektroniki. Zacznijmy od tego, że nowy Jazz to hybryda. Tak, Jazz’a nie kupimy z żadnym innym silnikiem. Do tego mamy liczne “wspomagacze jazdy”, do których przyzwyczaja nas Honda. Wszystko ma jednak swoją cenę. A jest nią bagatela 94 tysiące za podstawowy egzemplarz, nie mówiąc już o testowanej wersji Executive za 106 tys. Dużo jak na miejski samochód. Ale czy na pewno?

Nowy Jazz ma trochę kontrowersyjny wygląd. O ile czwarta generacja była bardziej zadziorna i kanciasta, tak piąta jest obła i łagodna. Przód przypomina mi trochę pierwszą Toyotę Aygo. Spora przednia szyba jest mocno pochylona, co zapewne zmniejsza opory powietrza wysokiej bryły Jazza. Bryła przypomina mikrovana i podkreśla to przede wszystkim tył auta. Zastosowano tu światła LEDowe zarówno z przodu jak i z tyłu, co poprawia nie tylko komfort ale i bezpieczeństwo w nocy. Mocno zastanawia mnie koncept felg. Na aluminiowe koła nałożono plastikowe kołpaki. Są dość nietypowe ale da się do nich przyzwyczaić.

O ile nie jestem przekonany co do zewnętrznego wyglądu nowej Hondy Jazz – czwarta generacja bardziej przypadła mi do gustu – tak jej wnętrze bardzo mi się podoba. Jest typowo japońskie, czyli misz masz, ale w dobrym stylu. Wnętrze jest dobrze przemyślane i ergonomiczne. Mamy np. dwa miejsca na kubki, jeden po stronie kierowcy, drugi pasażera, które jednocześnie mogą być schładzane przez klimatyzację. Jeśli jednak tego nie chcemy, kolejne miejsce na napój znajduje się w konsoli centralnej. Po stronie pasażera znajdują się dwa małe schowki w górnej i dolnej części deski rozdzielczej. Doceniam klasyczny panel jednostrefowej klimatyzacji, który nie tylko jest intuicyjny, ale też bardzo ładny. Brakuje za to np. podświetlenia dla lusterek w osłonach przeciwsłonecznych. Jakość materiałów we wnętrzu bywa bardzo różna, od kilku bardzo miękkich elementów na desce rozdzielczej i boczkach drzwi po miejsca bardzo twarde. Spasowanie jest solidne, materiały miejscami mogłyby bardziej cieszyć palce.

Kierowca otrzymał nową “retro” kierownicę. Dwuramienne koło to poniekąd powrót do klasyki, tylko w bardziej nowoczesnym wydaniu. Wygląda fajnie, układ przycisków i ich wielkość jest w porządku. Fajnie gdyby tylko samo koło było odrobinę mniejsze, zwiększyłoby to komfort jazdy. Za kierownicą pojawiły zupełnie nowe, cyfrowe zegary. Układ menu komputera pokładowego pozostał niemal bez zmian. Jest dość obszerny ale prosty w obsłudze. Mimo sporej ilości informacji jest przejrzyście. Honda w końcu zdecydowała się na nowy system multimedialny. Menu jest teraz bardziej intuicyjne i płynne.

Siedzenia są spore ale twarde przez co komfort podróży spada na długich dystansach. Siedziska są podgrzewane, tak samo jak kierownica. Z tyłu jest bardzo dużo miejsca na nogi i głowę, i gdyby nie wąska kabina można by było pomyśleć, że auto sięga segmentu wyżej. Jednak trzecia zwłaszcza dorosła osoba może jechać jedynie awaryjnie. Środkowe miejsce jest wysokie i twarde, a trójka dorosłych osób będzie jechać w dużym ścisku. Pomaga trochę bardzo mały próg na podłodze, ale komfortowo można podróżować wyłącznie w czwórkę osób. Podoba mi się materiałowa tapicerka, która trochę przypomina tą z bogato wyposażonych wersji aut z grupy PSA. Pasażerowie z tyłu mają dwa porty USB, a w fotelach oprócz tradycyjnych dużych kieszeni są też wyżej mniejsze, gdzie możemy umieścić np. telefon. Sprytne.

Bagażnik nie powala przestrzenią, ale wśród konkurencji i tak jest nieźle. Do dyspozycji mamy 304 litry, bardzo ustawnego miejsca. Podłoga jest bardzo nisko, dzięki czemu zmieścimy nawet wysokie przedmioty. Po złożeniu siedzeń przestrzeń ładunkowa powiększa się do 844 litrów prawie płaskiej (z niewielkim garbem) podłogi. Przy składaniu kanapy pasy są poprowadzone tak, by nie wpadały w szczelinę kanapy. Pod podłogą zamiast koła zapasowego mały kuferek z odpływem na wodę. Tym samym rozwiązaniem szczyci się np. nowy Ford Puma. Jeśli potrzebujemy przewieźć coś naprawdę wysokiego to możemy również skorzystać z systemu Magic Seats znanego z innych modeli Hondy. Siedziska tylnej kanapy można unieść, dzięki czemu mamy sporą przestrzeń ładunkową od podłogi po dach.

Zobacz również:   PEUGEOT 308 R HYbrid, kompakt o osiągach supersamochodu

Honda zdecydowała się na wyłącznie jeden silnik dostępny w nowym Jazz’ie i jest to hybryda. Silnik spalinowy o pojemności 1.5 litra połączonego z silnikiem elektrycznym, a całkowita moc jaką generuje ten zestaw to zaledwie 109 KM, chociaż mamy też spory maksymalny moment obrotowy 253 Nm. W efekcie byłem zaskoczony jak bardzo nowy Jazz jest elastyczny. Nawet przy w pełni załadowanym samochodzie miejska Honda ma wystarczająco siły do bezproblemowego wyprzedzania. Na przyspieszenie od 0 do 100 km/h Jazz potrzebuje 9,5 sekundy. Największym plusem o dziwo jest tutaj skrzynia CVT. Przy normalnej jeździe jest naprawdę cicho, a na drodze szybkiego ruchu dopiero przy prędkościach autostradowych będzie słychać pomruki silnika. Oczywiście wszystko zmienia się, gdy trzeba nagle przyspieszyć. Ale i tak uważam, że w Jazz’ie jest nieporównywalnie ciszej od innych aut z tego typu przekładnią.

Kolejnym atutem Hondy jest niskie zużycie paliwa. Bez większych starań średnie zużycie paliwa będzie wynosić około 5 litrów. W mieście w zależności od zaangażowania i korków wynosi od 3,5 do 4,5 litra na 100 km. W terenie niezabudowanym również łatwo zejść poniżej 4 litrów. Na drodze ekspresowej wynik spalania wynosi 5,4 litra. Dopiero na autostradzie Jazz spala więcej, przy prędkości 140 km/h zużycie wynosi wówczas 6,9 litra.

Jeśli mogę na coś ponarzekać to będzie to zawieszenie. Jest mało sprężyste przez co trzęsie na nierównościach. Prowadzi się pewnie, ale nie w takim stopniu do jakiego przyzwyczaiła mnie Honda. Poprzedni Jazz był równie sztywny, ale znacznie lepiej prowadził się w zakrętach. Jest dobrze, ale mogłoby być odrobinę lepiej. Honda wyposażyła Jazz’a w liczne systemy bezpieczeństwa. Warto wspomnieć przede wszystkim o aktywnym tempomacie z utrzymaniem pasa ruchu, oraz podążaniem w korku. To co najlepsze, tempomat w Jazzie może wyhamować auto do zera co nie jest tak oczywiste nawet w droższych modelach. Po zatrzymaniu w korku wystarczy nacisnąć pedał gazu, a auto dalej będzie podążać za samochodem przed nami. Ponadto znalazł się tu np. system martwego pola informujący o tym, czy możemy zmienić pas ruchu czy auto hold, który po zahamowaniu nie pozwala się stoczyć autu bez konieczności trzymania hamulca.

Nowy Jazz niestety nie jest miejskim autem budżetowym. Mówi o sobie już wysoka cena bazowa. Z drugiej strony jest hybrydą dzięki czemu jest bardzo oszczędny, a w niektórych miastach możemy mieć dodatkowe przywileje. Jest też bardzo przestronny. Aby uzasadnić wysoką cenę trzeba wybrać jeszcze bogatszą wersję wyposażenia. Za stosunkowo niewielką dopłatę znacznie zwiększy poziom komfortu i jakości. Wszystko zależy czy bogate wyposażenie i korzyści auta hybrydowego to nasze priorytety i czy jesteśmy w stanie wydać taką kwotę. Jazz może nie należy do najładniejszych aut ale zdecydowanie jest funkcjonalny i ekonomiczny. Szkoda tylko, że nie mamy tańszej alternatywy silnikowej.

Leave a Reply